powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Dlaczego podpisałem

Przeczytałem tekst Joanny Szczepkowskiej. Nie podzielam argumentów zawartych tym tekście, zwłaszcza dotyczących obecności menedżerów w teatrach. Podzielam natomiast troskę Joanny Szczepkowskiej o środowiskową debatę bez uprzedzeń oraz pogardy - pisze Paweł Wodziński w felietonie dla e-teatru.

Sądzę, że brak polityki kulturalnej oznacza, że prowadzą ją wszyscy chętni, co zwykle kończy się chaosem i jest zabójcze dla stabilności teatru, a przedstawiona przez autorkę wizja świata sztuki współczesnej, którym opiekuje się mecenas, więcej ma wspólnego z praktyką Domu Aukcyjnego Abbey House, niż z rzeczywistością. Przesadą wydaje mi się też nadmierna koncentracja na sprawie Teatru Dramatycznego, która przysłoniła poważne problemy: ograniczenia finansowe dotykające teatrów w całej Polsce, zmiany statutów teatrów dolnośląskich czy nominację partyjną w Teatrze Maska w Rzeszowie. A poza wszystkim, sprawia mi przykrość posądzenie mnie, jako jednego z syganatriuszy apelu, o nieczyste intencje.

Podzielam natomiast troskę Joanny Szczepkowskiej o środowiskową debatę bez uprzedzeń oraz pogardy. Od wielu miesięcy, co pewien czas, piszę felieton o potrzebie rozbicia dotychczasowych podziałów, o zmianę myślenia, odrzucenie języka konfrontacji, bowiem w zderzeniu z światem polityki dążącym do ograniczenia sfery publicznej w ogóle, w obliczu uprzedzeń i pogardy urzędników do kultury, ten podział nie ma sensu i przynosi nieodwracalne straty teatrowi. Dziś chodzi o funkcjonowanie publicznego teatru w ogóle, o przywrócenie czystości reguł (opowiadam się niezmiennie za przejrzystymi konkursami na stanowiska dyrektorskie), o równy dostęp do kultury dla publiczności oraz o to, żeby polscy widzowie mieli przynajmniej w części taką samą ofertę teatralną jak ich europejscy odpowiednicy. I właśnie dlatego podpisałem protest, bowiem uważam, że jest on pierwszą od dawna próbą przekroczenia dotychczasowych podziałów i wypracowania wspólnego stanowiska bez uprzedzeń i pogardy.

Joanna Szczepkowska myli się także, pisząc o braku debaty teatralnej i formułując tezę, że granice pomiędzy teatralnymi obozami są nieprzekraczalne. 18 lutego, nieco ponad miesiąc temu, w Teatrze Śląskim w Katowicach, w trakcie prologu do Festiwalu Interpretacje odbyła się debata, w której miałem przyjemność spotkać się i rozmawiać z Krzysztofem Babickim, reżyserem katowickich "Dziadów". Pierwszego dnia obejrzałem jego spektakl, następnego dnia on zobaczył mój, po czym w trakcie rozmowy, miejscami nawet dość burzliwej, zastanawialiśmy się wspólnie z publicznością nad tekstem Mickiewicza i naszymi dwoma, znacznie różniącymi się od siebie, interpretacjami.

Tak się jakoś dziwnie składa, że najtrudniej przekroczyć podziały i pokonać uprzedzenia w Warszawie. Ale i tu rozmowa jest możliwa. Właśnie kupiłem w internetowej sprzedaży bilet do Teatru Współczesnego w Warszawie na "Księżyc i magnolie". Wybieram się 15 kwietnia o godz.19.15.