Urodziła się Maria Czanerle

«14 lipca 1916 - Urodziła się Maria Czanerle.

"Było w niej zawsze coś z dobrej uczennicy Kleinera. Chętnie wracała wspomnieniem do swych studiów lwowskich, uwieńczonym magisterium z polonistyki akurat w roku wybuchu wojny... (...) W teatrze miała najpierw czynną zaprawę wojenną, amatorską i polityczną. Powołana z Uralu do wojska polskiego, założyła i prowadziła Teatrzyk Pancerniaka przy I Brygadzie Pancernej im. Bohaterów Westerplatte. Po wojnie znalazła się niemal z przypadku w Wydziale Kultury KC PZPR jako instruktor do spraw teatru, by w roku 1954 osiąść jako zastępca redaktora naczelnego w "Teatrze", gdzie już przedtem ogłaszała artykuły. Na tym stanowisku pozostała nieprzerwanie łat dwadzieścia. (...) Wychowanka Kleinera zbyt szanowała literaturę polską, by się jej sprzeniewierzyć i tępić Wyspiańskiego czy romantyków, jak to nakazywały urzędowe wskazania. Nic dziwnego, że po Październiku w bataliach z Jaszczem broniła reakcyjnej ,,Nie-Boskiej komedii" przed wyrzuceniem jej z naszego obiegu kulturalnego. Potem w zbiorze esejów o dramacie międzywojennym "Wycieczki w dwudziestolecie" podnosiła wartość niektórych "wyklętych" sztuk Rostworowskiego i Nowaczyńskiego, przyczyniając się zapewne do ich powrotu na sceny polskie. W recenzjach pisanych dla "Teatru", a zebranych w wyborze "Twarze i maski", Maria Czanerle tropiła przede wszystkim problemy polityczne, moralne, nieczuła na to, co odbiegało od ich wagi i powagi. Powaga skłaniała ją do coraz wyraźniejszego odchodzenia od bieżącego recenzowania w stronę eseistyki, kreślenia sylwetek, a raczej portretów aktorów i reżyserów. Złożyły się one na książkę "Panie i panowie teatru". Wśród wybranych "pań i panów" znalazł się Dejmek, wieloletni idol Marii, co nie znaczy, że zawsze bezkrytycznie oceniany. Jemu i łódzkiemu Teatrowi Nowemu poświęciła przedtem swoją pierwszą książkę, historyczną relację "Teatr pokolenia". Tu dała rozszerzony o dalsze lata i pogłębiony esej, który zawierał także opis pamiętnych "Dziadów" Dejmka, jedyny jak dotąd tak dokładny w naszej teatrologii. Z opisem tym łączy się utrwalony osobno w książce o Gustawie Holoubku proces twórczy i myślowy budowania przez niego Wielkiej Improwizacji. Kolejnym obiektem szczególnego zainteresowania Marii Czanerle -jakby na zasadzie kontrastu - stał się Józef Szajna. Poświęciła mu całą książkę. (...) Na dwa tygodnie przed śmiercią [22. V. 1983 - przyp. red.] ukazała się jej książka "Awanse i romanse". Książka z kluczem. Powieść, a właściwie cykl układających się w całość opowiadań, w których autentyczne fakty i osoby wyciągnięte z historii i z pamięci roztapiają się w fabule, urastają w zjawiska typowe dla naszego czterdziestolecia. Dobra uczennica zbuntowała się. W książce w zasadzie wspomnieniowej odezwały się jej kompleksy osobiste i te powstałe z powikłań dziejów, urazy, rozrachunki z ludźmi i sprawami niekiedy w tonie pamfletowym i ze skandalizującym wydźwiękiem." (August Grodzicki, "Wspominając Marię Czanerle", "Teatr" 1983 nr 12)»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego