powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Warszawa. Sajewska pisze do wiceprezydenta

Oświadczenie Doroty Sajewskiej, dramaturga Teatru Dramatycznego w sprawie wypowiedzi wiceprezydenta Włodzimierza Paszyńskiego o kanonie literackim.

Wiceprezydent Warszawy, Włodzimierz Paszyński, na wczorajszej Radzie Miasta zarzucił Teatrowi Dramatycznemu charakter artystowski i eksperymentatorski, przeciwstawiając temu typowi działalności teatralnej własne wyobrażenie o Dramatycznym jako o scenie, na której grane są przedstawienia oparte na "kanonie literackim". Ponieważ jako dramaturg teatru byłam przez ostatnie lata współodpowiedzialna właśnie za wybór tekstów do wystawienia, chciałabym krótko odnieść się do tego kluczowego, zdaniem p. Paszyńskiego, problemu Teatru Dramatycznego.

Najpierw fakty:

W trakcie dyrekcji Pawła Miśkiewicza na scenach Dramatycznego pojawiły się m.in. następujące teksty: "Borys Godunow" Puszkina/Musorgskiego, "Wilk stepowy" Hermanna Hessego, "Śmierć i dziewczyna" Elfriede Jelinek, "Alicja w krainie czarów" Lewisa Carrolla, "Całopalenie" Dei Loher, "Poszerzenie pola walki" Michela Houellebecqa, "Madame Bovary" Gustawa Flauberta, "Mała Apokalipsa" Tadeusza Konwickiego, "Król kłania się i zabija" Herthy Müller, twórczość Tadeusza Różewicza, "Kupieckie kontrakty" Elfriede Jelinek, "I nie było już nikogo" Agathy Christie.

Naszym widzom pokazaliśmy również przedstawienia, w których wielka literatura polska - romantyczna i modernistyczna - ukryta była pod maską kolażu i montażu. Tak było w "Córeczkach" w reż. Małgorzaty Głuchowskiej, gdzie podstawą stały się m.in. "Dzienniki" Zofii Nałkowskiej, "W sieci" Jana Augusta Kisielewskiego, twórczość Marii Komornickiej/Piotra Własta, a także w "Klubie Polskim" w reż. Pawła Miśkiewicza, gdzie ze sceny usłyszeć można było - w wybitnym wykonaniu - fragmenty "Dziadów", "Ksiąg narodu i pielgrzymstwa polskiego" Adama Mickiewicza, "Legionu" i "Wyzwolenia" Stanisława Wyspiańskiego, "Nie-Boskiej komedii" Zygmunta Krasińskiego, "Rozmowy z Matką Makryną Mieczysławską" oraz "Kordiana" Juliusza Słowackiego, jak i wiele innych tekstów źródłowych pochodzących z XIX-wiecznej literatury emigracyjnej.

Teraz pytania:

Czy prezydent Paszyński mógłby wskazać, który z wymienionych powyżej ponad 20 tekstów literackich nie spełnia, jego zdaniem, wymogu przynależności do "kanonu literackiego"? Wedle jakich kryteriów Pan jako polonista, absolwent zdaje się tego samego uniwersytetu co ja, definiuje kanon literacki? Czy odwołuje się Pan do jakichś konkretnych teorii (chętnie je poznam, zwłaszcza, że w ostatnim 20-leciu sporo na ten temat w różnych językach napisano), czy też jedynie do swoich wspomnień ze szkoły podstawowej, jak uczyniła to wczoraj pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, przywołując sceny z dzieciństwa, kiedy to uczęszczając do szkoły muzycznej, została uświadomiona o wadze muzyki współczesnej? A może chodzi Panu nie tyle o kanon literacki, lecz o sposób jego wystawienia? I to tu - w polu dramaturgii scenicznej, a także sposobów użycia znaków teatralnych - dostrzega Pan eksperyment? A jeśli jednak nie, to bardzo chciałabym się dowiedzieć, dlaczego Pan prezydent nie zgadza się z zawartą w "Lekcji XVI" Adama Mickiewicza tezą, konstytuującą to kluczowe dla teatru rozróżnienie - między "napisaniem" tekstu a jego "wystawieniem"?

Na koniec marzenia:

Tak bardzo chciałabym z Panem o tym wszystkim porozmawiać jako z urzędnikiem miejskim. Niestety wiem, że jest to niemożliwe. Złudzeń pozbawiła mnie jedna jedyna wizyta w Dramatycznym pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz z okazji nadania teatrowi imienia i odsłonięcia pamiątkowej tablicy Gustawa Holoubka w roku 2008. Pozostają mi więc na razie tylko marzenia, by Warszawa stała się kiedyś miastem, w którym z odpowiedzialnym za kulturę urzędnikiem miejskim twórcy teatru będą mogli rozmawiać nie o obiegowych opiniach, lecz o merytorycznej zawartości programu, dzielić się pomysłami, spierać o koncepcje, idee i kształt teatru. Wierzę, że Warszawa zasługuje na władzę, która współtworzy również instytucje eksperymentalne, a nie tylko odgrywa wobec swoich wyborców marny teatr polityczny.

Z poważaniem

dr Dorota Sajewska