- Fascynujące jest spotkanie w pracy z dwunastoma facetami. Takie wydarzenia są możliwe tylko w teatrze - mówi Radosław Rychcik, reżyser spektaklu "Dwunastu gniewnych ludzi". Premiera odbędzie się w najbliższy piątek na Dużej Scenie Teatru Nowego.
- Ta historia interesuje nas jako spotkanie mężczyzn, którzy ze sobą konkurują, tworzą pewną wspólnotę. To, że się ze sobą spierają, jest właściwie ważniejsze, niż sprawa, nad którą debatują - opowiada reżyser. Tekst Reginalda Rose, znany m.in. dzięki filmowi Sidneya Lumeta z 1956 r., w Teatrze Nowym zobaczymy w opracowaniu dramaturgicznym Jana Czaplińskiego. - Ten tekst jest właściwie pochwałą demokracji, opowieścią o tym, że prawda zawsze zwycięży, że nawet dwunastu ludzi - mimo własnych zastrzeżeń i kompleksów - jest w stanie wydać sprawiedliwy wyrok - mówi młody dramaturg i dodaje: - Stwierdziliśmy, że jest to sytuacja mało wiarygodna i na scenie staraliśmy się dać wyraz tym naszym podejrzeniom. Trudno nam dzisiaj wrócić do filmu i się z nim zgodzić. "Dwunastu gniewnych ludzi" to historia ławy przysięgłych, obradującej po procesie młodego chłopaka oskarżonego o morderstwo. Spośród dwunastu mężczyzn tylko jeden nie j