Moja walka z żałosnym teatrem repertuarowym, gdzie każdego dnia gra się inny tytuł bez należnych prób, przygotowań, byle jak, aby się odbyło, przynosi miłe dla ucha i oka rezultaty - pisze Marek Weiss, dyrektor Opery Bałtyckiej w Gdańsku, na swoim blogu.
Granie blokami po kilka spektakli z odpowiednią wcześniej ilością prób, z przygotowaniami technicznymi, z jedną obsadą umówioną na wiele miesięcy wcześniej z najlepszymi do każdej roli solistami sprawia, że poziom artystyczny naszych spektakli jest stabilny i nie odbiega od premiery, a niekiedy wznosi się wyżej, bo każdy następny blok staramy się oczyszczać z wcześniejszych błędów Nasza wdzięczna za taki stan rzeczy publiczność zaakceptowała nie tylko ten system, ale i utrudnienie, które polega na wcześniejszej rezerwacji biletów, jeśli się chce jakiś konkretny tytuł wysłuchać i zobaczyć. Dzięki temu tylko w Bałtyckiej jest możliwy taki luksus artystyczny, że gramy zawsze cztery, pięć spektakli pod rząd przy zadowalającej frekwencji, mimo, ze często są to tytuły z ambitnego, nie zawsze popularnego repertuaru. W innych miastach już na drugim spektaklu z rzędu grożą puchy. Kierownicy biur widowni bronią się tam jak mogą przed mar