- Jaki jest mój przywilej, by być dyrektorem do śmierci? Trzeba dać szanse młodym - mówi MAREK WASZKIEL, szef Białostockiego Teatru Lalek. Dyrektorem planuje być jeszcze tylko przez pół roku.
Monika Żmijewska: Dlaczego rezygnuje pan ze stanowiska dyrektora Białostockiego Teatru Lalek - placówki w bardzo dobrej kondycji artystycznej? Otrzymał pan jakąś interesującą propozycję? Marek Waszkiel : Nie mam żadnej propozycji. Nie ma żadnego gotowego miejsca, do którego mam zamiar się przemieścić w sensie zawodowym. Nie mam pojęcia, co będę robił. Ale myślę, że raczej nadal będę się zajmował teatrem. Nie wierzy pani? Szczerze mówiąc, w to, że nie ma pan żadnej propozycji, trudno uwierzyć. Bo jeśli oferty nie ma, to gdzie pana tak gna? - Myślę, że teatrowi potrzebna jest zmiana. Nie chodzi o to, że się wypaliłem czy też jakoś szczególnie znudziła mi się instytucja. Wierzę, że można i trzeba iść do przodu. W takiej instytucji jak Białostocki Teatr Lalek, gdzie pracuje duży zespół ludzi, w pewnym momencie za dobrze się rozpoznajemy, za dobrze się znamy. Z jednej strony to znakomicie, bo taka sytuacja oznacza dobrą komunik