- To historia nie tyle banalna, co powszechna: zdarzająca się pewnie każdemu długoletniemu, nawet najlepszemu związkowi. A do tego mamy bohaterów-inteligentów: niegłupich, niekonwencjonalnych, niechcących żyć i kochać byle jak - przed premierą "Seksu dla opornych" w Teatrze Wybrzeże mówi reżyserka spektaklu KRYSTYNA JANDA.
20 stycznia 2012 roku zobaczymy w Teatrze Wybrzeże (od 12 lutego także na scenie Teatru Polonia) sztukę pod tytułem "Seks dla opornych" w Pani reżyserii. Czy można zestawić (niekoniecznie wartościująco) warszawski i gdański teatr pod względem doboru repertuaru? - Nie ma potrzeby zestawiać repertuarów. Teatr Wybrzeże to teatr o wielkiej renomie, z zespołem aktorskim pracującym razem od lat, wypracowanymi doświadczeniami, stylem i osiągnięciami. To teatr państwowy i jako taki służący widzom: jeśli chodzi o edukację i rozrywkę, tradycję i awangardę, eksperymenty i klasykę. Natomiast Teatr Polonia istnieje od sześciu lat i wciąż zmaga się z istnieniem i nieistnieniem na granicy między ambicjami i sprzedażą. Zarówno Wybrzeże, jak i Polonia dbają o poziom tego, co produkują: o teksty, ich wymowę, jakość aktorstwa. I tu się spotykamy. Czy Pani zdolności aktorskie mają wpływ na sposób reżyserii? - Reżyseruję od prawie dwudziestu lat