Logo
1.06.2005 Wersja do druku

Entuzjasta

HENRYK KONWIŃSKI, jest poznaniakiem. W 1971 roku pojawił się po raz pierwszy na Śląsku. Do przyjazdu zachęcił go Napoleon Siess - ówczesny dyrektor Opery Śląskiej. Był to strzał w dziesiątkę - pisze Danuta Lubina-Cipińska.

Jest poznaniakiem. Zgodnie z wolą ojca, który chciał z Henryka zrobić inżyniera budownictwa, poszedł do Technikum Budowy Dróg i Mostów. Uczynił to z niechęcią, ale wówczas w modzie nie było podważanie woli rodziców. Mama mówiła Henrykowi: "Zrób maturę, a potem będziesz robił, co chcesz". Posłuchał jej, choć się myliła. Wolny wybór okazał się melodią przyszłości. Gdy już miał świadectwo dojrzałości z tytułem technika, czekał na niego nakaz pracy. Wylądował w Przedsiębiorstwie Robót Drogowych w Kościerzynie. - Piłem herbatę za wielkim biurkiem i nie bardzo pamiętam, czy faktycznie coś pożytecznego robiłem. A po pracy chodziłem na próby do Zespołu Pieśni i Tańca Ziemi Kaszubskiej - opowiada. To nadawało sens życiu i sprawiało, że zesłanie poza rodzinny Poznań nie było tak gorzkie. W tajemnicy przed ojcem W Poznaniu potajemnie przed ojcem chodził na Odwach. Był to klasycystyczny budynek na Starym Rynku, gdzie sławna Olg

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Entuzjasta

Źródło:

Materiał nadesłany

Raport nr 5/05.05

Autor:

Danuta Lubina-Cipińska

Data:

01.06.2005