Ponad pół godziny trzeba czekać w kolejce do ruchomej szopki w kościele kapucynów przy Miodowej. Pierwszy raz pokazano ją po liftingu, z nowym oświetleniem. Właśnie zakończyła się trwająca trzy lata renowacja całej scenografii. Wykonali ją specjaliści z Teatru Lalki i Aktora w Łomży.
W oba dni świąt inne stajenki też były oblegane. W archikatedrze św. Jana Chrzciciela szopka przedstawia rodziców z dzieckiem w wózku, pogrążonych w modlitwie przy kapliczce. W tle wielkomiejska ulica i pytanie: "Czy jeszcze będzie dla nich miejsce?". W kościele akademickim św. Anny żłóbek z Dzieciątkiem przygnieciony jest marnością współczesnego świata, wyobrażonego tutaj jako stóg siana przemieszanego z gazetami. - Szopki u św. Anny zawsze zaskakują. Tym razem też się nie zawiodłam. Gratuluję studentom ASP, którzy to wymyślili - mówi Mariola Łabiszewska z Ursynowa. Aż na pół godziny stajemy w ogonku, by zobaczyć najsłynniejszą szopkę Warszawy zbudowaną w kościele kapucynów przy Miodowej. Kolejka wychodzi na ulicę i ciągnie się kilkadziesiąt metrów do bramy Ministerstwa Zdrowia. Scenografia z ruchomymi figurami istnieje tu od 1948 r. Zaprojektowali ją zakonnicy Pius Jankowski i Konrad Wyczawski, a dekoracje wykonała siostra Rafaela