Logo
15.12.2011 Wersja do druku

Warszawa. "Dzień Hanocha Levina" w Narodowym

Danny Tracz, przyjaciel, menedżer i wydawca pisarza Hanocha Levina podczas "Dnia Hanocha Levina" w Teatrze Narodowym w Warszawie 14 stycznia zaprezentuje nieliczne filmy z udziałem Hanocha i jego zdjęcia.

Danny Tracz, przyjaciel, menedżer i wydawca pisarza Hanocha Levina opowiada o jego polskich korzeniach i fascynacjach. - Rodzice Hanocha wyjechali z Polski w 1935 r. Ojciec był sklepikarzem, pochodził z Końskich, a mama z Opoczna, gdzie zrobiła maturę. Nie tęskniła za krajem z powodu antysemityzmu, ale pociągała ją polską kultura. Kupowałem jej polskie książki, bo po śmierci ojca Hanocha, żyło im się biednie. Miał 13 lat, kiedy zaczął pracować jako goniec. Uczył się w wieczorowej szkole. Potem studiował filozofię i literaturę hebrajską. Nie znał polskiego, ale był zafascynowany Polską. Słyszał od mamy wiele polskich słów. Ciekawił go język, brzmienie, a zwłaszcza zbitki samogłosek. Kiedy mówiłem mu "W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie" - zaśmiewał się do rozpuku. Często dawał bohaterom polskie imiona. Po tym jak obejrzeliśmy w Paryżu "Sprzedawców gumek" z Wojciechem Pszoniakiem, tak przypadło mu do gustu nazwisko akt

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Flaczki, pupki i nieoszlifowane diamenty

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita online

Autor:

Jacek Cieślak

Data:

15.12.2011