- Uważam, że jeśli spektaklem czy rolą - bo dotyczy to również aktorów - nie chce się powiedzieć czegoś osobistego o człowieku, to szkoda czasu na takie zajmowanie się sztuką - mówi Janusz Łagodziński, reżyser spektaklu "Eldorado", które już w piątek o godz. 19 zobaczymy na scenie kameralnej Teatru Powszechnego im. Kochanowskiego w Radomiu.
Ostatnio mogliśmy Pana oglądać w roli Papkina w "Zemście". Teraz na radomskiej scenie debiut w roli reżysera. To większa odpowiedzialność, stres niż jedna z głównych ról w przedstawieniu? Janusz Łagodziński - Jest to moja pierwsza praca reżyserska w tym teatrze, bo mam już na swoim koncie parę innych realizacji w innych teatrach. Ale potwierdzam pani przypuszczenia. To większa odpowiedzialność niż stworzenie roli. Bo jest to odpowiedzialność za całkowity kształt przedstawienia, klarowną wypowiedź, stworzenie "świata spektaklu", jednorodnego języka aktorów, zdobycie i niezmarnowanie zaufania aktorów i współtwórców. Pewnie łatwiej jest udzielać wskazówek niż je otrzymywać? - Nie zgodzę się z tym. Być może jest to sprawa indywidualna, ale jeżeli serio traktuje się to co powiedziałem na temat odpowiedzialności reżysera za spektakl, to wskazówki muszą być konstruktywne. Wiem, że bardzo łatwo jest "zamknąć" aktora nadmiernym pi