Logo
1.12.2011 Wersja do druku

Englert zrobił mi krzywdę

Nie byłabym tu, gdybym nie czuła, że zrobiono mi jakąś krzywdę - mówiła Grażyna Szapołowska (58 l.) tuż po przekroczeniu progu sądu - pisze ih w Super Expressie.

Aktorka sądzi się z dyrektorem Teatru Narodowego Janem Englertem (68 l.) za wyrzucenie jej z pracy. Szapołowska przyszła jako pierwsza. Po chwili zjawił się jej były szef. Nie przywitał się z aktorką: - Nie widziałem... Zasłoniliście ją - odpowiedział zapytany o to przez dziennikarzy. Aktorka opowiadała, że wielokrotnie próbowała znaleźć rozwiązanie problemu, ale ze strony dyrekcji napotykała ścianę. Englert na każdy jej argument miał przygotowaną kontrę. Kiedy Szapołowska wytknęła mu, że inne osoby, w tym żona dyrektora, Beata Ścibakówna (43 l.), dostawały zgodę na występy w telewizji, Englert odpowiedział: - Pani Ścibakówna dostała zgodę w sierpniu, a program był nagrywany jesienią. Zaznaczył, że Szapołowska o zgodę na bycie jurorką w "Bitwie na głosy" wystąpiła za późno i tej zgody nie dostała, a mimo to wystąpiła. - Szokiem było zobaczenie pani Szapołowskiej w telewizji - mówił na sali i dodał: - Choćbym

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Englert zrobił mi krzywdę

Źródło:

Materiał nadesłany

Super Express nr 279

Autor:

ih

Data:

01.12.2011