Sześć dekad Sceny Polskiej

Scena Polska w Czeskim Cieszynie -jedyny zawodowy dramatyczny teatr polski poza granicami kraju - wystawieniem sztuki "Romeo i Julia" Szekspira w reżyserii Bogdana Kokotka - obchodziła 8 października br. jubileusz sześćdziesięciolecia - pisze Danuta Lubina-Cipińska w miesięczniku Śląsk.

«Z tej okazji przygotowano także w Tesinskim Divadle - siedzibie Sceny Polskiej - wystawę multimedialną dokumentującą jej dorobek artystyczny. Ukazało się również wydawnictwo okolicznościowe, będące kroniką artystycznych dokonań Sceny Polskiej z lat 1951 -2011. Patronat honorowy nad obchodami jubileuszu objęli minister kultury Republiki Czeskiej Jiri Besser oraz minister kultury i dziedzictwa narodowego Rzeczypospolitej Polskiej Bogdan Zdrojewski.

Podczas uroczystości jubileuszowej Karol Suszka, dyrektor Tesinskiego Divadla został uhonorowany srebrnym medalem "Gloria Artis", a Bogdan Kokotek, kierownik artystyczny Sceny Polskiej - brązowym medalem "Gloria Artis". Karol Suszka został też laureatem Honorowej Złotej Cieszynianki. Atmosfera na widowni była prawdziwie rodzinna. Karol Suszka witał z imienia i nazwiska niemal wszystkich, którzy na niej zasiedli, o każdym opowiadając jakąś dowcipną anegdotę. A wśród widzów byli związani ze Sceną Polską artyści, jej pracownicy, a także goście z Czech i Polski, przyjaciele Tesinskiego Divadla i Sceny Polskiej.

Przygotowano dla nich wysmakowaną ucztę, pokazującą w pełni profesjonalne możliwości zespołu artystycznego Sceny Polskiej. Sztuka "Romeo i Julia" [na zdjęciu] Szekspira w przekładzie Stanisława Barańczaka, w reżyserii i opracowaniu tekstu Bogdana Kokotka, zagrana została w dobrym tempie, a sceny niezwykle płynnie przechodziły jedna w drugą, czasem nakładając na siebie dwa różne plany. Wystąpił cały zespół artystyczny Sceny Polskiej, każdy z aktorów zbudował pełno-krwistą, zindywidualizowaną postać. Szczególną uwagę przyciągała piastunka Julii Marta w wykonaniu Małgorzaty Pikus. Warto podkreślić wielce udany debiut tytułowej pary - Przemysława Wyszyńskiego i Karoliny Wojdały, tegorocznych absolwentów warszawskiej Akademii Teatralnej, gościnnie występujących na Scenie Polskiej. Duże brawa należą się twórcy ascetycznej scenografii i wysmakowanych kostiumów Krzysztofowi Małachowskiemu, a także świetnie budującej nastrój muzyce Urszuli Borkowskiej. To jedna z lepszych inscenizacji tego dramatu, jaką widziałam w ostatnich latach.

Uderzające dla mnie było jednak to, że po raz pierwszy w historii jubileuszy Sceny Polskiej zaproponowano przy tej okazji nie polską dramaturgię, a Szekspira. Do tej pory na spektakle jubileuszowe wybierane były sztuki Wojciecha Bogusławskiego, Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, Aleksandra Fredry, Lucjana Rydla, Jerzego Szaniawskiego, Zofii Kossak i Ernesta Brylla. Tym razem sięgnięto po szekspirowski dramat, pokazujący destrukcyjną rolę ludzkich waśni i nienawiści rodowych, którym nie jest w stanie przeciwstawić się nawet siła wielkiej miłości.

To bardzo wymowna wypowiedź, swoiste "memento" wyartykułowane na pograniczu, w którym w mniej lub bardziej trudnej symbiozie z Czechami stara się żyć coraz szybciej kurcząca się polska społeczność Zaolzia. Dla niej Scena Polska była i nadal jest ośrodkiem polskiej kultury, a Tesinske Divadlo - miejscem, które od początku wznosi się ponad narodowo-etniczne konflikty i stara się budować ideę wspólnego domu dwóch narodów europejskich, wierząc, że właśnie sztuka, kultura, są w stanie łączyć ludzi. - Jesteśmy świadkami światowego fenomenu, jakim bezsprzecznie jest istnienie Sceny Polskiej, jako jedynego profesjonalnego polskojęzycznego zespołu teatralnego działającego poza granicami kraju, a finansowanego przez państwo, na terenie którego ma siedzibę, w tym wypadku przez Urząd Wojewódzki w Ostrawie. Nieraz się zastanawiałem, co i jakie siły powodują ojej mocnym i pozytywnym trwaniu. Dochodzę do przekonania, iż przyczyną jest to niesamowite dążenie naszej społeczności do Kultury - do żywej kultury. Nasze społeczeństwo jest świadome, że tylko kultura, sprawy duchowe, są w stanie przetrwać wieki. Materia zniknie, duch pozostanie - podkreśla Karol Suszka, dyrektor Tesinskiego Divadla, w wypowiedzi opublikowanej w jubileuszowym wydawnictwie. Teatr, który spajałby 50-tysięczną, polską, w większości chłopską, społeczność żyjącą po II wojnie na czeskim Zaolziu, teatr polskiej mowy, w którym na równych prawach królowałoby słowo naszych wieszczów, ale i plebejskie, czerpiące z rodzimego folkloru, wymarzył sobie Władysław Niedoba (1914-1999) z Nawsia pod Jabłonkowem. Wsparcia udzielił mu Polski Związek Kulturalno-Oświatowy, który w sprawie powołania teatru i jego finansowania pertraktował z czechosłowackimi władzami. Niedoba, a także Gąssowski, Woźnik i Feniuk - artyści z Polski - pozyskali gorącego sojusznika - Czecha Jozefa Zająca, dyrektora Tesinkiego Divadla, który zgodził się Scenę Polską przyjąć pod dach swojej instytucji. Władysław Niedoba szukał też pomocy w Warszawie. Protegował go w Ministerstwie Kultury sam Jerzy Zawieyski. W końcu dopiął swego i pozyskał od władz polskich pomoc organizacyjną. I tak w sierpniu 1951 roku powstała w Czeskim Cieszynie Scena Polska, drugi, obok Sceny Czeskiej, zawodowy zespół założonego w 1945 roku Tesinskiego Divadla.

Siedzibą teatru był budynek przy ul. Strzelniczej (obecnie siedziba Zarządu Głównego Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego), przedstawienia zaś odbywały się w Sali hotelu "Piast". Pod koniec sezonu 1960/61 Tesinskie Divadlo, a z nim Scena Polska, wprowadziło się do nowego, specjalnie dla potrzeb teatralnych zaprojektowanego budynku. Od 2008 roku po dziś w Tesinskim Divadle, pod jednym dachem i jedną dyrekcją działają trzy profesjonalne sceny: Scena Czeska, Scena Polska oraz Scena Lalek Bajka.

Scena Polska zainaugurowała swą działalność 14 października 1951 roku premierą sztuki Aleksandra Maliszewskiego "Wczoraj i przedwczoraj" w reżyserii Władysława Delonga i scenografii Władysława Cejnara. Twórcą formuły teatru popularnego, przeznaczonego dla szerokiej widowni, teatru wychowującego, patriotycznego, umożliwiającego kontakt z polskim językiem literackim był wspomniany już Władysław Niedoba, aż do 1960 roku pierwszy kierownik artystyczny Sceny Polskiej, a do połowy lat 80. także aktor, reżyser i scenograf. Z początku na deskach Sceny Polskiej grali - tak jak on - amatorzy. Potem coraz więcej było adeptów i aktorów z dyplomami. Angażowali się także aktorzy z Polski (m. in. Maria Malicka, Magda Teresa Wójcik, Józef Harasiewicz, Wojciech Ziętarski, Henryk Boukołowski, Julian Kilar, Emir Buczacki, Krzysztof Krukowiecki, Jerzy Gniewkowski, Kazimierz Czapla), coraz częściej pracowali tu przybyli z kraju reżyserzy (m. in. Danuta Baduszkowa, Józef Wyszomirski, Alojzy Nowak, Jerzy Bończak).

Nikt nie potrafi sobie wyobrazić tej radości i zadowolenia, kiedy wypełniona widownia przeżywa razem z nami perypetie bohaterów scenicznych, śmieje się i płacze i hucznymi oklaskami, a często i kwiatami, dziękuje za przeżycia i wzruszenia. Od pierwszych przedstawień nasz zespół wyczuł tę życzliwość widowni i darzył ją szacunkiem, bowiem we wszystkich miejscowościach, od Bogumiła po Mosty, czekano na nas jak na dobrych przyjaciół, ambasadorów polskiego słowa. Bakcyl teatru jest bowiem zaraźliwy, a najważniejsza jest codzienna, rzetelna praca, taka sama jak rolnika, który sieje ziarno i oczekuje wdzięczności ziemi - wspominał pierwsze lata działalności Władysław Niedoba.

Wciągu 60 sezonów Scena Polska wystawiła 422 premiery (w sumie 11 012 spektakli), które obejrzało ponad trzy miliony widzów. Związek Sceny Polskiej z krajem był i jest nadal bardzo silny. Szkołę teatralną w Krakowie skończyli m. in. Paweł Niedoba, syn Władysława, wieloletni aktor Sceny Polskiej, Karol Suszka, dziś dyrektor Tesinskiego Divadla. Rudolf Moliński, aktor i wieloletni kierownik artystyczny Sceny Polskiej i inni aktorzy, tacy jak: Halina Pasekova, Ida Kocurówna, Janina Buławianka, Władysław Liberda, Kazimierz Siedlaczek. W Warszawie papiery reżyserskie zdobył Franciszek Michalik, drugi po Niedobie, w latach 1960-1966 kierownik artystyczny Sceny Polskiej. Studia reżyserskie ukończyli też m.in. aktorzy-założyciele: Franciszek Chmiel, wieloletni reżyser bratysławskiej telewizji i Witold Rybicki.

Obecnie zespół aktorski liczy 16 osób, wystawia sześć premier w sezonie, dając około 150 przedstawień. Jednak publiczność Sceny Polskiej kurczy się na naszych oczach. Na początku nie było niemal polskiej rodziny na Zaloziu, która nie wykupiłaby rocznego abonamentu teatralnego. Nakłaniał do tego osobiście Władysław Niedoba, objeżdżając na rowerze wszystkie rozsiane po czeskiej stronie Olzy polskie domy, w których wówczas mieszkało około 25 tysięcy rodaków. "Ni mosz abonamentu, toś nie Polok" - mawiał. Przyjazd Sceny Polskiej był wydarzeniem dla Polaków z Zaolzia. Gdy roznosiło się, że chłopaczyska z teatru polskiego przyjechali, od Mostów aż po Bogumił wypełniały się Polakami po brzegi sale świetlic i domów kultury. A wtedy Władysław Niedoba, ubrany w strój góralski, stawał przed publicznością i niemal każdego widza ciepło witał, pozdrawiając z imienia i nazwiska, zagadywał, a potem barwną opowieścią snutą w gwarze wprowadzał w świat dawanej tego wieczora sztuki.

Jeszcze piętnaście lat temu tuż po pierwszej prezentacji na rodzimej scenie w Czeskim Cieszynie aktorzy Sceny Polskiej obwozili spektakl po 11 miejscowościach Zaolzia. Teraz poza stałą siedzibą w Czeskim Cieszynie Scena Polska gra już jedynie w sześciu miejscowościach na objeździe, a gościnnie występuje też w kilkunastu miejscowościach w Polsce oraz w Czechach. By dopełnić kronikarskiej rzetelności, należy wspomnieć, że Scena Polska w ciągu tych sześciu dziesięcioleci występowała również na Słowacji, Litwie i Ukrainie, a także w Austrii.

Repertuar Sceny Polskiej obejmuje wszystkie rodzaje dramaturgii - od wodewilu i komedii po dramat. Z dotychczasowych 422 premier 1664 spektakle to sztuki autorów polskich, a 54 - czeskich i słowackich. Scena Polska ma w swoim dorobku także sztuki pisarzy wywodzących się ze Śląska lub ze Śląskiem związanych, takich jak: Paweł Kubisz, Zofia Kossak-Szczucka, Gustaw Morcinek, Wiesław Adam Berger, Renata Putzlacher. W swej sześćdziesięcioletniej historii Scena Polska wprowadziła także do repertuaru 62 prapremiery.

W historii tego zespołu były też chwile trudne. Trzydzieści lat temu, w przeddzień jubileuszu trzydziestolecia, na wniosek czechosłowackich władz partyjnych i administracyjnych, które dopatrzyły się w przygotowanej z tej okazji inscenizacji "Pana Tadeusza" elementów antyradzieckich, spektakl został zdjęty z afisza. Tytułową rolę miał wówczas zagrać Jan Monczka - aktor, który największą popularność zdobył rolą Kalibabki w telewizyjnym serialu "Tulipan". Jednak przez te wszystkie lata Scena Polska działając pod jednym dachem Tesinskiego Divadla ze Sceną Czeską, była przykładem znakomitej polsko-czeskiej współpracy ludzi świata kultury.

"Historia Teatru Cieszyńskiego - skupiającego dwa niezależne zespoły - sięga czasów, kiedy mało kto sądził, że pewnego dnia znikną graniczne szlabany, a most na Olzie będzie bardziej łączył niż dzielił oba państwa. W pewnym sensie, rozszerzenie Unii Europejskiej dokonało się na deskach Teatru Cieszyńskiego w Czeskim Cieszynie zanim jeszcze decyzję taką podjęli politycy. Po roku 2004 Wasze działania nabrały nowego znaczenia. Dotąd byliście jedyną zawodową polską placówką teatralną za granicą. Dzisiaj - chociaż nadal poza krajem - działacie już wewnątrz wielonarodowej Wspólnoty. Niezwykle cieszy mnie, że to właśnie z Cieszyna, z polsko-czeskiego pogranicza, z którego pochodzę, dajecie Europie jasny sygnał, że kultura nie zna granic " - napisał w odczytanym publicznie przesłaniu do artystów Sceny Polskiej prof. Jerzy Buzek, przewodniczący Parlamentu Europejskiego.

- Nie lubię jubileuszy, bowiem namacalnie uzmysławiają nam bardzo szybko biegnący czas, którego w żadnym wypadku nie można zatrzymać czy wrócić, choć bardzo by się chciało - mówił ze sceny, przed premierą "Romeo i Julii", dyrektor Karol Suszka. - Z drugiej jednak strony, kiedy powstawała Scena Polska, wróżono jej maksymalnie pięć, dziesięć lat. A to już 60! I czyż to nie napawa dumną wręcz namacalnego współtworzenia czegoś, co było skazane na zniknięcie. Oto trwa i działa! - podkreślił.

Karol Suszka uważa, że Scena Polska trwa dzięki niezwykłym umiejętnościom organizacyjnym polskich działaczy, wysokiemu profesjonalizmowi twórców. Jej fenomen wypływa z głębokiego patriotyzmu, przywiązania i szacunku do tego, co jest polskie. - Trwa dzięki przywiązaniu i szacunkowi do ziemi przodków, do tego, co rozumiemy, czego doświadczamy i gdzie urodziliśmy się do " naszego " umiejętnie i mądrze przetwarzanego. To "nasze" przyświecało Władysławowi Niedobie i jego współtowarzyszom w tworzeniu zawodowego teatru, by móc powiedzieć, to jest nasz Teatr, nasza Scena, nasz widz. A to duże wyzwanie - mówi dyrektor Teatru Cieszyńskiego Karol Suszka.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego