Ewa Skarżanka. Pożegnanie

«Ewa Skarżanka (11.06.1944-15.03.2005) - to córka znakomitej aktorki Hanki Skarżanki. Łudząco podobna do swojej Matki. Równie utalentowana jak Ona, ale nie miała szczęścia w teatrze. W tym zawodzie nie tylko talent się liczy. Trzeba być sprytnym i przebojowym. Nie wszyscy to potrafią. Ewa urodziła się w Wilnie. Jako mała dziewczynka wychowywała się w teatrze, za kulisami, podglądając Matkę występującą na scenie. Kiedy podrosła, zaczęła naukę w szkole muzycznej. Po maturze przyjęta została na Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej, który ukończyła w raku 1967.

Po studiach zaangażował Ją dyr. Jerzy Kreczmar do Teatru Polskiego. Wróżono Jej piękną przyszłość. Pierwsze lata były znakomite. Debiutowała rolą Lukrceji w "Mandragorze" Machiavellego w reżyserii Jana Kulczyńskiego na scenie Kameralnej Teatru Polskiego w dniu 30 listopada 1967 roku. Potem na krótko związała się z Teatrem Powszechnym, gdzie grała Anielę w "Ślubach panieńskich" Fredry w reż. Władysława Krasnowieckiego. Był to rok 1969. W tym samym roku na tej samej scenie zagrała Janinę w "Ostrym dyżurze" J. Lutowskiego, w reż. Mariusza Dmochowskiego, a w rok później w Narodowym - Dolly w "Operze za trzy grosze" B. Brechta w reż. Jana Maciejewskiego, u Hanuszkiewicza w "Norwidzie" (1970) i Nataszę w "Na dnie" Gorkiego u J. Maciejewskiego (1970). Potem znowu u Hanuszkiewicza w "Beniowskim" J. Słowackiego (1971) oraz Ewę w "Tragedii o Łazarzu i Bogaczu" u Tadeusza Minca. Dalej były już tylko zastępstwa i mało znaczące role, które nie sprawiały Jej satysfakcji. Chciała grać, rozwijać się i uczyć. Doszła do wniosku, że w Warszawie nie może na to liczyć. Postanowiła wyjechać na prowincję. Grała w Teatrze im. Stefana Jaracza w Olsztynie, Księżniczkę w "Śnie srebrnym alomei" J. Słowackiego w reż. J. Błeszyńskiego (1972), żonę Rybaka w sztuce Jerzego Grudy "Portret dr. M. Kopernika" w reż. J. Błeszyńskiego (1973) i Florę w "Panu Gelhabie" Aleksandra Fredry w reżyserii Zdzisława Wardejna. Z Olsztyna pojechała do Zabrza do Teatru Nowego, aby wcielić się w postać tytułowej bohaterki w dramacie Strindberga "Panna Julia" w reż. swojego męża Andrzeja Przybylskiego. Było to w roku 1974. Rok później, po tej pięknie zagranej roli przyszła kolej na Helenę Popową w "Niedźwiedziu" Antoniego Czechowa i Natalię w "Oświadczynach". Obie sztuki reżyserował jej mąż Andrzej Przybylski. Grała jeszcze w Cieszynie i Katowicach. A kiedy po tułaczce zdecydowała się na powrót do Warszawy, okazało się, że na etat w stołecznych teatrach nie bardzo można liczyć, zwłaszcza że było ich dwoje - ona aktorka i jej mąż reżyser. Postanowiła razem z mężem, że będą wykonywać pracę na własne konto i prowadzić cygańskie życie. Zaczęła jeździć po Polsce z monodramami i wierszami Norwida. Występowała w domach kultury i empikach. W Warszawie pojawiała się zazwyczaj w Klubie Nauczyciela na Mokotowie. Nie była to łatwa praca. Zasłużyła na coś więcej, bo była naprawdę utalentowaną aktorką. W czasie stanu wojennego razem z Barbarą Hesse-Bukowską i Olgierdem Łukaszewiczem przygotowali program, który prezentowali w Archidiecezji Warszawskiej. Miała zaledwie 60 lat. Pochowana została na Cmentarzu Ewangelicko-Augsburskim w Warszawie przy ul. Młynarskiej.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego