powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Tańcz, tańcz, tańcz

O samej Pinie dowiadujemy się niewiele. Pozostaje tajemnicą. Być może to z szacunku dla niej - zawsze stała trochę z boku, zamyślona. Być może Wendersowi zbyt trudno było wniknąć w biografię przyjaciółki tuż po jej śmierci - film "Pina" Wima Wendersa (od dziś na ekranach kin) recenzuje Piotr Guszkowski w Metrze.

Aby przeczytać dalszą część artykułu musisz się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze konta na platformie e-teatr
zapraszamy do BEZPŁATNEJ rejestracji ».