"Hamleta" w rzeszowskim Teatrze im. Siemaszkowej wyreżyseruje Anglik, Steve Livermore. Zapowiada realizację w klimacie postindustrialnym.
"Być albo nie być" reżyserem "Hamleta" w Rzeszowie? - Steve Livermore nie wahał się ani chwili, gdy usłyszał propozycję Remigiusza Cabana, który od miesiąca sprawuje funkcję dyrektora Teatru im. Siemaszkowej. - Ucieszyło mnie to. Było by głupie z mojej strony nie podjąć takiego wyzwania - mówi. Anglik reżyserujący w Polsce arcydzieło teatru elżbietańskiego to dobry chwyt marketingowy. Caban zapewnia jednak, że nie to było jego celem - reżysera nie wybrał ze względu na narodowość. Dlaczego więc zdecydował się zaangażować mało znanego reżysera z Anglii? - Odbyliśmy bardzo dużo rozmów o teatrze, o tekstach dramatów. Miałem okazję obserwować jego pracę na scenie. Jestem pewien, że wybrałem reżysera, a nie tylko znawcę literatury - tłumaczy dyrektor teatru. - Zbiegiem okoliczności potwierdzającym słuszność mojego wyboru jest fakt, że Steve mieszka niedaleko lotniska London Stansted, skąd odlatują samoloty do Rzeszowa - żartuje.