Logo
24.09.2011 Wersja do druku

Radość na scenie łączy się ze smutkiem

Obejrzenie słynnych spektakli Piny Bausch rodzi pytanie o losy zespołu z Wuppertalu, gdy zabrakło jego szefowej - pisze Jacek Marczyński w Rzeczpospolitej.

Wizyta Tanztheater Wuppertal inaugurująca Sezon Kultury Nadrenii Północnej-Westfalii w Polsce wzbudziła nieprawdopodobne zainteresowanie. Najsłabiej jednak przyjęto "Cafe Müller", choć to spektakl najważniejszy w dorobku Piny Bausch. Zdawkowe oklaski w sposób przykry kontrastowały z entuzjazmem po "Święcie wiosny". Czy to oznacza, że polski widz woli tradycyjny balet od propozycji wręcz rewolucyjnej? Realizując w 1975 r. swoją wersję "Święta wiosny" - żywiołową, dziką, wręcz ekstatyczną - Pina Bausch podążała śladem wielkich choreografów. Trzy lata później odrzuciła swój oryginalny dorobek baletowy i stworzyła "Cafe Müller", dając początek nowej dziedzinie sztuki: teatrowi tańca. Dziś widz ogląda spektakl obojętnie, choć nie dlatego, że się zestarzał. Nowatorskie kiedyś pomysły od dawna powiela niemal każda grupa tańca nowoczesnego. Ale to Pina pierwsza wpadła na pomysł, by z pozornej bieganiny po scenie, szamotaniny tancerzy w

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Radość na scenie łączy się ze smutkiem

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita online

Autor:

Jacek Marczyński

Data:

24.09.2011