powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Najlepszy felieton na świecie

Jako baczny obserwator życia kulturalnego, na potrzeby felietonów pisanych na stronie e-teatr, zauważyłem ciekawą tendencję, która pojawiła się wśród instytucji i osób przygotowujących rozmaite projekty artystyczne - pisze Paweł Wodziński.

Po zakończeniu projektu, osoby, które go wymyśliły, organizowały, bądź były w jakiś inny sposób za niego odpowiedzialne, dokonują jego podsumowania. Jak się łatwo domyślić podsumowanie zwykle wypada korzystnie. W najgorszym wypadku stawiane są drobne zarzuty, w żaden sposób nie związane z głównym wydarzeniem, a raczej odnoszące się do technicznych niedoróbek. Można powiedzieć, że projekt wypadł świetnie, ale było duszno i nie działała klimatyzacja. Można także ujawnić swoją małą fobię, zdradzając, że wszystko poszło wspaniale, ale ponieważ mówiący te słowa jest pedantem, to boleje nad faktem niewielkiej liczby koszy na śmieci w miejscu wydarzenia.

Podsumowywaniu projektów kulturalnych przez ich autorów nie ma się co dziwić. Zdawanie się na łaskę i niełaskę piszących bywa zwodnicze. Zwłaszcza, gdy wątpi się w ich kompetencje. Można się narazić albo na niepotrzebną przykrość albo na całkowite niezrozumienie. W trosce o giętkość języka opisu, chcąc podpowiedzieć autorom przyszłych projektów jakich określeń używa się w tym sezonie, podaję krótką listę najbardziej popularnych. Jeśli ktoś zapragnie poszerzyć słownictwo zapraszam do lektury tekstów w zakładce "Opinie". O własnym dziele można powiedzieć: "projekt kompletny" ,który "przerósł nasze oczekiwania". Można mniej kategorycznie: "mam wrażenie, że udał nam się", a "wszystkie jego elementy zafunkcjonowały" i "zdały egzamin". Lub bardziej szczegółowo: " wypełniło go wiele wyjątkowych przedsięwzięć artystycznych", wśród których doszło do "bezprecedensowego spotkania artystów".

Mam wrażenie, że udał mi się ten felieton. Wszystkie jego elementy znakomicie zafunkcjonowały. W ogóle trzeba uczciwie powiedzieć, że felietony, które piszę coś w sobie mają. Również koleżanki i koledzy, piszący felietony dla e-teatru, sprawdzają się w tej roli dobrze, by nie powiedzieć nadzwyczajnie. Razem tworzymy projekt będący bezprecedensowym spotkaniem wielu artystów. Portal e- teatr jest w ogóle projektem kompletnym, a cóż dopiero można powiedzieć o Instytucie Teatralnym, pomysłodawcy i organizatorze portalu. Jego program wypełnia tak wiele przedsięwzięć artystycznych, że przerósł nasze oczekiwania. Jedyne co mi przeszkadza, jako pedantowi, to brak kosza na śmieci przed wejściem do instytutu.