- Kult ciała, cokolwiek kosztem kultu umysłu, doprowadził do sytuacji, w której mężczyźni zakładają fitness cluby i inne siłownie, żeby zaimponować najbardziej bezmyślną częścią swojego jestestwa, czyli mięśniami. Trudno o większe głupstwo - rozmowa z JANEM PESZKIEM przed premierą spektaklu "Wejście smoka. Trailer" w nowohuckiej Łaźni Nowej.
Tadusz Nyczek: Jaśku, po co ci to? Jan Peszek: Co? - No to. Ten cały Bruce Lee. Przecież to głupstwo jakieś.- Uwielbiam głupstwa. Zawsze szukałem sytuacji nietypowych, typowe śmiertelnie mnie nudziły. Przygotowała mnie do tego awangarda Schafferowska. To, co myśmy wtedy wyczyniali, dla wielu ludzi było głupstwem. - Co ty opowiadasz? To były błyskotliwe, dotykające bardzo poważnych spraw teksty i niesłychanie nowatorski teatr. - No tak, ale... - Od blisko 40 lat wciąż z wielkim powodzeniem grasz Schafferowski "Scenariusz dla nieistniejącego, lecz możliwego aktora instrumentalnego" i nie powiesz mi, że to głupstwo. A ten Bruce Lee to głupstwo. - Cóż, świat zmierza do głupstwa. I poważny artysta powinien zmierzać razem z nim? - Albo się jest aktorem reagującym na rzeczywistość, albo samemu udaje się głupka, udając, że wszystko jest w porządku. Reagujesz na głupstwo głupstwem? - Nie. Głupstwo jest instrumentem. Jeśli mówisz o tekście Paku�