Logo
16.07.2011 Wersja do druku

Trochę mnie nie ma

Po "Wielkiej majówce" zdecydowałem się zdawać na wydział aktorski do Łodzi. Zostałem przyjęty jako przedostatni z zastrzeżeniem, że jak nie zrobię postępów, to mnie wywalą - opowiada ZBIGNIEW ZAMACHOWSKI

- Przepraszam, czy długo to potrwa? Muszę jeszcze dzisiaj odebrać lampę ze sklepu Chciałam z panem porozmawiać o tym, czy 50 lat to dużo, czy mało. - Mówią, że dużo, ale można mieć jeszcze więcej. Nigdy urodzin nie celebrowałem, więc nie widzę powodu, żeby pięćdziesiątkę traktować szczególnie. Jakkolwiek trudno o niej zapomnieć, bo wszyscy mi przypominają. I jak się pan z tym czuje? - Aktualnie fatalnie, po czterech dniach deszczu jestem w totalnej depresji. Trochę żartuję. Ale tylko trochę. Jest ponuro i szaro. Ten sufit, który od pięćdziesięciu lat szoruje mi głowę, daje się we znaki. To będzie smutna rozmowa. Jest pan smutnym człowiekiem? - Tyle smutku we mnie jest, ile być powinno. Poza tym co znaczy być wesołym człowiekiem? (dzwoni telefon) Przepraszam. (Dzień dobry, panie Marku. Wiem, mam do odbioru dywan. Dobra. Odbiorę w poniedziałek. Na pewno. Już nie każę panu trzymać pół roku ) Urządza pan dom?

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Zbigniew Zamachowski. Trochę mnie nie ma

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza online dodatek Duzy Format

Autor:

Donata Subbotko

Data:

16.07.2011