powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Szekspir, jakiego nie znacie

"Wieczór Trzech Króli" w reż. Dana Jemmetta w Teatrze Polskim w Warszawie. Pisze Filip Przedpełski w Newsweek Polska.

"Wieczór Trzech Króli" w reżyserii Dana Jemmetta to spektakl doskonale przemyślany. Realizatorom udało się wydobyć na pierwszy plan to, co w komedii Szekspira najdowcipniejsze, i dołożyć od siebie kilka trafnych pomysłów. A cały spektakl opiera się na dobrym aktorstwie. Mamy zatem Lidię Sadową w podwójnej roli rozdzielonych bliźniąt Violi i Sebastiana, mamy Pawła Krucza jako błazna-didżeja, serwującego współczesną muzykę i sypiącego jak z rękawa kawałami o babie przychodzącej do lekarza, mamy Jarosława Gajewskiego, który świetnie gra podstarzałego i równie śmiesznego, co tragicznego bufona Malvolia, bez powodzenia szukającego miłości u boku Olivii - w tej roli Agnieszka Grochowska. Zaskakująca scenografia żartobliwie nawiązuje do tego, jak wyglądałyby ruiny Teatru Polskiego, czyli mamy coś w rodzaju przedstawienia teatralnego na gruzach teatru. To chyba sygnał, że przed nami rzeczywistość po katastrofie, co jeszcze podkreślają "przypadkowe", niekompletne kostiumy i rekwizyty, jakby cudem ocalałe z kataklizmu. Po katastrofie świata komedia nadal jest możliwa, bo ludzie potrzebują zabawy, choćby nie wiadomo jak źle się działo.