Kiedy szedł do gimnazjum, martwił się, że mówi tylko po śląsku i po niemiecku, bo jego wczesne lata szkolne przypadły na czas II wojny i szkoła niemiecka była obowiązkowa. A po latach okazało się, że właśnie gwara - najpiękniejsza, bo naturalna, a nie wyuczona - stała się jednym z jego największych atutów - Henryka Wach-Malicka o aktorze BERNARDZIE KRAWCZYKU, obchodzącym niedawno 80. urodziny.
Każdej roli poradzi, nikomu nie wadzi, a scenę rozsadzi! O Bernardzie Krawczyku, ulubionym aktorze kilku pokoleń, pisze Henryka Wach-Malicka. Bernard Krawczyk, lat 80 (wszyscy pytają, jakim cudem?!) nie wychodzi z formy, a energii przybywa mu z wiekiem. Skłonność do żartów i rymowanek udzieliła się uczestnikom benefisu znakomitego aktora w Chorzowskim Centrum Kultury. Pod koniec imprezy nikt już prozą nie mówił. Bo Bernard Krawczyk takie ma powołanie, że śpiewa i recytuje na zawołanie. Na zawołanie zagra rozkosznego podrywacza, któremu każda baba wybacza. Albo, jeśli chcesz, staruszka-mentora, co zdyscyplinuje potwora. Taki to już aktor, który żadnej pracy się nie boi. Nie będę ukrywać Dziś powiedzieć wolę Że naszego Benia Kochają Gorole Słynny Benio, zwany też Fredem, to istny fenomen. Artystyczny i zdrowotny. Nie ma dla niego wysiłku, którego się nie podejmie. I nie pyta "za ile", co pięknie podsumował Jan Englert, partner Benia ze ś