Osiemdziesiąte urodziny BERNARD KRAWCZYK świętuje w świetnej kondycji duchowej i artystycznej. Jako człowiek spełniony zawodowo i niezmiennie uwielbiany przez swoich ziomków, ale też (co zdarza się rzadko) lubiany przez własne środowisko.
Dawno minęły czasy, gdy aktor miejscowego teatru idący ulicą Katowic lub któregoś z sąsiednich miast był przedmiotem powszechnego zainteresowania, by nie rzec - uwielbienia. W dobie medialnej doznają tego jedynie serialowe gwiazdki, artyści lokalnych scen przemykają niezauważeni, nierzadko zakompleksieni i naznaczeni stygmatem prowincji. Bernard Krawczyk zaznał rozkoszy regionalnej popularności za sprawą nie tylko swych talentów, ale także swej artystycznej śląskości, której zagrać się nie da, jeśli nie nosi się jej w duszy. Urodził się w 1931 roku w powiecie kłobuckim, ale wyrósł w Mysłowicach, w klimacie proletariackich podwórek. Jego pokolenie dzieciństwo i pierwszą obywatelską świadomość zdobywało w śląskiej autonomii, w kręgu języka polskiego, by zaraz potem trafić do niemieckiej szkoły. A potem znów, z całym bagażem doświadczeń, sięgać po społeczny awans w nowej Polsce, czasami za cenę zaprzaństwa względem własnych korzeni