Choć twórcy próbują radzić sobie z brakiem pieniędzy, spektakle często stają się ofiarami cięć budżetowych. - Restrykcje finansowe traktuję jako część pracy. Są wyzwaniem, które paradoksalnie służy sztuce - mówi reżyser Piotr Cieplak.
- Zazwyczaj decydenci myślą o finansach, a nie o sztuce - mówi Krzysztof Mieszkowski, dyrektor Teatru Polskiego we Wrocławiu. - Niepokojące są sytuacje, gdy nie starcza funduszy na przedstawienia albo gdy trzeba robić je taniej. Nie możemy dać się ubezwłasnowolnić ekonomii. W teatrach dramatycznych spektakle na dużych scenach z liczną obsadą kosztują nawet ponad 1 mln zł. Na "Tęczową trybunę 2012", ostatnią głośną premierę wrocławskiego Teatru Polskiego, wydano 200 tys. zł. Teatr ubogi? Niektóre sceny radzą sobie bez wielkich budżetów. W Teatrze Wierszalin w Supraślu świetnie oceniany "Reportaż o końcu świata" kosztował około 70 tys. - Często pieniądze na teatr wydawane są lekkomyślnie - uważa Piotr Tomaszuk, reżyser i dyrektor Wierszalina. - Za ogromne sumy powstają przedstawienia, które nawet minimalnie się nie zwracają. Oczywiście wielkie wizje artystyczne wymagają ogromnych nakładów finansowych, ale nie można przepłaca�