powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Sprawy kobiece

Rzecz można streścić jednym zwrotem "przychodzi baba do lekarza". Tyle że lekarz mieszka daleko i bardzo spieszy się na autobus do domu. Pacjentka zaś weszła do gabinetu niezauważona, a ktoś z obsługi zamkną! drzwi od zewnątrz i wyszedł. Znerwicowana bohaterka i zahukany doktor skazani są na swoje towarzystwo przez całą noc. Próbują spać, ale im nie wychodzi. Więc gadają, gadają, gadają. Podczas rozmowy wychodzą na jaw tajemnice obu nieudanych życiorysów. Na pierwszym planie jest ona. Z zawodu kopistka, maluje obrazy. Z wyboru, który bywa ciężarem, nieznajdująca oparcia w mężu matka. Autorka i reżyserka Gabinetu Natalia Fijewska-Zdanowska wie, o czym pisze, bo podobne sytuacje małżeńsko-macierzyńskie przeżyła sama. Czyni to z wielkim wyczuciem - na pograniczu śmiechu i smutku, odkrywając wszystkie, czasem przyblakłe lub przybrudzone kolory zwyczajnego życia. Rozsadzająca maleńką scenę swą energią Paulina Holtz tworzy tu rolę, jakiej nie dostała od lat w macierzystym Teatrze Powszechnym. Z wyczuciem partneruje jej Rafał Kosecki. Gabinet to teatrzyk maty, zrobiony za grosze. A jednak swą świeżością mógłby obdzielić wiele inscenizacji na szacownych scenach. Wielka satysfakcja.