Logo
14.05.2011 Wersja do druku

Teatr z ręką na pulsie spraw Narodu

Gdyby Karol Wojtyła nie został kapłanem, zapewne byłby wybitnym aktorem. A kto wie, czy nie najwybitniejszym polskim aktorem drugiej połowy XX wieku. Ci, którzy widzieli go na scenie Teatru Rapsodycznego, żywią takie przekonanie - pisze Temida Stankiewicz-Podhorecka w Naszym Dzienniku.

Aktorstwo i powołanie kapłańskie zdają się znajdować na przeciwnych biegunach. U Karola Wojtyły teatr zaś stał się rodzajem "przygotowania warsztatowego" do posługi kapłana. Talent aktorski i zdobyte umiejętności zaowocowały w ewangelizowaniu biskupim, a potem w sposobie przekazu nauczania papieskiego. Fenomenalna pamięć, znakomicie ustawiony, silny głos o pięknej barwie i doskonałe nim operowanie, bezbłędna dykcja, tzw. nasycone treścią pauzowanie czy zawieszanie głosu oraz podkreślanie wagi wypowiadanych słów wyrazistym gestem i mimiką - to przecież elementy należące do aktorskiego arsenału środków wyrazu. Wszystko to dodawało specjalnej dramaturgii wystąpieniom Papieża. Nie dotykam tu oczywiście najważniejszej rzeczy, czyli treści przekazu. Głębokiej i wymagającej od wiernych pogłębiania wiedzy religijnej. I ta zadziwiająca łatwość nawiązywania kontaktu z ludźmi. Ona także ma zapewne źródło w teatralnym doświadczeniu Jana P

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Teatr z ręką na pulsie spraw Narodu

Źródło:

Materiał nadesłany

Nasz Dziennik nr 111

Autor:

Temida Stankiewicz-Podhorecka

Data:

14.05.2011