powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Więcej pokory!

W dzisiejszym felietonie Artur Pałyga polemizuje z Małgorzatą Sikorską-Miszczuk

Droga koleżanko!

Wcześniej czy później musisz pogodzić się z faktem, że nigdy nie będziesz Sławomirem Mrożkiem. Ani Różewiczem. Ani Gombrowiczem. Ani Iwaszkiewiczem, Iredyńskim, czy Żurkiem.

Przed nami było Wielkie Pokolenie. Był Repertuar, były Teksty. Poruszano wielkie problemy moralne, egzystencjalne, konflikty na linii Bóg-Człowiek, a nie człowiek-wiewiórka. Dramatopisarz miał godność. Znaczył wiele. Byli Reżyserzy. Był Kantor, Grotowski. Wielcy Reformatorzy Teatru.

Być może tak jest, że nadeszło pokolenie puste, miałkie, bez wyrazu. Geny się zepsuły. Tamci płonęli ogniem tak mocnym, żywym, że po nich knot tylko. Jesteśmy zepsuci, niedorobieni, jałowi. Piszemy na zlecenie, piszemy jeden tekst za drugim, piszemy na zamówienie, pracujemy jak Szekspir, jak Lope de Vega, jak wielu, wielu, wielu przed Mrożkiem, Różewiczem, Iredyńskim, z tą różnicą, że nie jesteśmy Szekspirami, Lopami de Vega. Oni płodzili obficie, my produkujemy za dużo.

"Czapa, czyli śmierć na raty", "Żegnaj, Judaszu", "Koczowisko", "Dwór nad Narwią", "Po Hamlecie", "Złodziej", "Noc czerwcowa" (że już nie wspomnę o Największych Tytułach) - te sztuki tworzyły historię polskiego teatru a Ty ze swoim "Mesjaszem" i innymi przewidywalnymi produkcjami możesz być co najwyżej sezonową dramatopisarką. Znikniesz wraz ze swoim człowiekiem-wiewiórką. Oni pozostaną.

Twoja publiczność to w większości ludzie, którzy nie wiedzą, co dobre i przeważnie są źle wyedukowani. Być może, podkreślam, być może wartałoby wprowadzić prelekcje przed spektaklami, w których nakreślałoby się tło, czyli np. o talencie Mrożka, po czym następowałby sceniczny przykład braku takiego talentu.

Być może jedyne co masz, to wielkie szczęście i zamiast narzekać powinnaś być wdzięczna. Powinnaś być wdzięczna, że teatr daje ci możliwość wystawiania twych wątpliwych tekstów. Że nie ogranicza się, choć niejeden by zapewne wolał, do Mrożka, Różewicza i Iredyńskiego.

Powinnaś być wdzięczna, że pozwala Ci się reprezentować Polskę na festiwalu w Wiesbaden. Na Eurowizji też różne takie sezonowe gwiazdki występują.

Powinnaś być wdzięczna Bogu i Rodzicom.

Powinnaś być wdzięczna, że w ogóle ci płacą i całować dłoń, która Cię karmi, i myśleć o Knucie Hamsunie, jak leżał, mdlejąc z głodu na ulicy w Oslo, by potem w tym samym Oslo móc odebrać Nobla.

Jako, jak może słyszałaś, dżentelmen, chętnie bym przemilczał Twoje finansowe dywagacje, lecz chcę rzec tylko jedno: jeśli postanowiłaś żyć z pisania, to Twój problem. I nie obciążaj nim całego społeczeństwa. Ciesz się, że masz co robić. Zanim przyjdą młodsi.

Pałyga

***

Po opadnięciu kurtyny

Rozmawialiśmy dziś.

Miałem przeczytać to jeszcze raz, co powyżej, ale nie chce mi się tego czytać. Czytałem to wczoraj pięć razy i nie chce mi się jeszcze raz tego wszystkiego odtwarzać.

Może niepotrzebna ta ironia.

Mogę sobie pisać, ile będę chciał. Jak ktoś nie chce, to nie musi czytać, po prostu. Tekst główny skończył się podpisem. Do widzenia.

Do widzenia!

Mogę sobie pisać, ile będę chciał, dopóki mnie stąd nie wypieprzą. Tup tup. Stepuję sobie nocą bez butów na klawiaturze.

Mamy miejsce, mamy trochę czasu wydartego.

Bo przecież człowiek czasami się zapędza w tym. W tej ironii. Przecież ja tego Mrożka. Ten Mrożek. A Różewicz! Kiedyś. Kurcze! Różewicz. Iwaszko tak sobie, jeśli chodzi o dramaty, za to opowiadania spijałem mu z kartek. Oranżada! Panny z Wilka. Innych kilka. To było olśniewające. Żurka nie znam, nie czytałem, ale przecież brat. Więc po co? Że jakiś tam tekst? Że jakiś tam kolejny ktoś, kto mówi, że nie ma już dziś takich ludzi, jak wtedy?

Z odruchu - zabić ojców. Nie jestem swoimi ojcami. Nie będę. A z drugiej strony przecież właśnie tak.

No więc o co chodzi? Mamy miejsce, mamy trochę podarowanego czasu. Nic, tylko korzystać. Przecież nie chodzi o to, że gdybyśmy byli syci i bez problemów typu, jak wykarmić dzieci, zapłacić czynsz i ogrzewanie, to bylibyśmy na oczekiwaną miarę, spełniali oczekiwania. Bo właśnie chodzi o to, żeby nie spełniać oczekiwań. Ani tego pana, z którym polemizujesz, ani żadnych. N I E S P E Ł N I A Ć O C Z E K I W A Ń.

Też czuję, że coś jest nie tak. Że z jednej strony jesteśmy w teatrze pomocnikami, z drugiej strony, że pomocnikami jesteśmy. Po mocy.

Pani nie jest tak istotna aż. Jest pani istotna, zapewniamy. Pani do tego teatru pisuje nowe teksty. Doceniamy to.

Jest zmiana, w której coś się rozeszło. Rozchodzi. Coś jest niekonsekwentne. Gdzieś jest jakiś fałsz, jakiś hiatus. Ja wiem, że ty wszystko potrafisz trafnie ponazywać i na to trochę liczę. I to jest istotne.

Czytałem dzisiaj twojego "Mesjasza".

Jest trzecia dwadzieścia dziewięć.

Niech moc będzie z tobą!