DOPIERO teraz mogłem zobaczyć ostatnie, grane już od roku, przedstawienie Jerzego Grotowskiego "Apocalypsis cum figuris". Jednak łatwiej wybrać się do Wrocławia niż np. do Nowego Jorku, a Grotowski nie śpieszy się z przyjazdem, do Warszawy i zapewne ma, ku temu jakieś racje. Zresztą na świecie jest chyba bardziej znany niż u siebie w kraju, choć we Wrocławiu bilety na "Apocalypsis" rezerwuje się w tej chwili na styczeń 1971 roku. Nie ma takiej międzynarodowej dyskusji teatralnej aby w niej nie padało raz po raz nazwisko Grotowskiego, wymieniane jednym tchem obok wielkich reformatorów teatru. Napisano już (za granicą) duże książki o jego metodzie aktorskiej, posypała się lawina artykułów (ostatnio także w Polsce) i recenzji. Są wśród nich również głosy krytyczne czy niechętne przeciwników - to zupełnie naturalne. Grotowski nie musi każdemu się podobać, ani też być nieomylnym, papieżem współczesnego teatru. I nawet nie chce. Natomia
Źródło:
Materiał nadesłany