- Jeśli aktor kontynuuje drogę wybrukowaną kanonami, prędzej czy później zacznie obumierać. Każdy wykorzystuje zdobytą wiedzę i doświadczenia, ale w pewnym momencie może się okazać, że jego sposób myślenia jest błędny. Trzeba być otwartym na zmiany - rozmowa z JANEM PESZKIEM.
Aktor zasiadł w jury XXIX Konfrontacji Teatrów Młodzieżowych w Centrum Kultury Młodych, na które zjechało kilkanaście teatrów amatorskich z całej polski. Zaprezentował monodram "Scenariusz dla nieistniejącego, lecz możliwego aktora instrumentalnego" Bogusława Schaeffera. - Ten tekst jest moim manifestem twórczym - podkreśla. *** Rozmowa z Janem Peszkiem Dominika Kawczyńska: Anarchia jest sztuce potrzebna? Jan Peszek: Bezwzględnie! Sztuka umiera, gdy nie walczy sama ze sobą, gdy siebie nie zjada. Anarchia ma wiele twarzy. Jest synonimem buntu. Jeśli aktor kontynuuje drogę wybrukowaną kanonami, prędzej czy później zacznie obumierać. Każdy wykorzystuje zdobytą wiedzę i doświadczenia, ale w pewnym momencie może się okazać, że jego sposób myślenia jest błędny. Trzeba być otwartym na zmiany. Pielęgnować dziecko w sobie, co nieustannie podkreślał Gombrowicz. Do któregoś roku życia wszyscy jesteśmy Matisse'ami, Picassami, robimy cudowne