- Dobrze się czuję między tabelkami, wykresami, pasywami i aktywami, ale jednocześnie potrzebuję sztuki i teatru. Przez dziesięć lat pracy w Stacji Szamocin udawało mi się idealnie to łączyć. Ale tam byłam na swoim. Bycie organizatorem instytucji kultury już zobowiązuje. Z wielu rzeczy będę musiała zrezygnować - mówi Ida Bocian, nowo wybrana menadżer Teatru na Plaży w Sopocie.
Magdalena Hajdysz: Do Sopockiej sceny ściągnęła cię reżyserka Ewa Ignaczak. Razem tworzyłyście program tej sceny, realizowałyście wspólne projekty. Czy wybór twojej osoby na stanowisko menadżera oznacza, że nic się w tej instytucji nie zmieni? Ida Bocian* - Jestem zwolenniczką ewolucji, a nie rewolucji. Napisana przeze mnie koncepcja działalności Off de BICZ jest w pewnym sensie rozszerzeniem bazy, która tutaj funkcjonuje. Zakładam kontynuację i robię to w pełni świadomie. Przyszłam tutaj z zewnątrz i nie mogę nie brać pod uwagę tego, co działo się do tej pory. Skoro mój projekt został wybrany większością głosów komisji konkursowej, znaczy, że wygrała opcja ewolucyjna. Będzie więc to, co do tej pory, ale śmielej i na wyraźnie określonym poziomie. Czy w swojej koncepcji wykorzystałaś jakieś pomysły, które powstały w Sopockiej Scenie wcześniej, ale nie zostały dotąd zrealizowane? - Tak, również takie, które pojawiały się