W liście gratulacyjnym do TOMASZA SZYMAŃSKIEGO, który od 20 lat kieruje Teatrem im. Fredry w Gnieźnie, koledzy z poznańskiego oddziału Związku Artystów Scen Polskich postawili retoryczne pytanie: "Jak ty to robisz, że kochają Ciebie Twoi aktorzy, władza, publiczność i recenzenci?"
Z tymi ostatnimi, odpowiem za jubilata, różnie bywa. Ale prawdą, jest, że laudacje z okazji jubileuszu dyrektora i teatru (65 lat istnienia) trwały tak długo, jak przeciętny akt w sztuce. W sobotę wieczorem, w przededniu Międzynarodowego Dnia Teatru, do Gniezna przyjechali: Janusz Wiśniewski, szef Teatru Nowego, Ryszard Markow, zastępca dyrektora Teatru Wielkiego i Antoni Kończal - dyrektor naczelny Teatru Animacji z Poznania. Z Kalisza przybył Igor Michalski, dyrektor Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego. Na scenę z dyrektorami wyszedł także Jerzy Hamerski jako reprezentant Teatru Łejery, którego budowa lada moment ruszy w Poznaniu. W tym męskim gronie Tomasz Szymański, dyrektor Teatru im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie, odczytał orędzie na Międzynarodowym Dzień Teatru. "Teatr wydaje się dziś jednym z najczystszych, w sensie idei, najszczęśliwszych, najbezpieczniejszych miejsc na świecie - napisała Krystyna Janda, aktorka, reżyserka, założycielk