Tak się przyjemnie składa, że w niedzielę przypada Międzynarodowy Dzień Teatru, w tym roku obchodzony po raz 50. Piszę "przyjemnie", bo akurat z teatru Łódź może być dumna. Odkładając osiągnięcia z półwiecza, któremu patronuje święto teatru, wystarczy przyjrzeć się temu, co mamy - pisze Dariusz Pawłowski w Polsce Dzienniku Łódzkim.
A mamy jedną z najlepszych w Polsce (a myślę, że i w Europie) scen teatralnych - Teatr im. Jaracza. To znakomicie zbudowany, wybitny zespół aktorski (i "namacalny" argument na to, że tylko zespołowy teatr, pracujący w spokoju z wieloletnim wyprzedzeniem, może osiągnąć takie efekty) oraz w przemyślany sposób budowany repertuar dający wyraźne oblicze łódzkiej sceny. Jeśli tylko nikt z polityków nie zapragnie w tej instytucji "grzebać", katastrofy tam raczej obawiać się nie trzeba. Piaskownicą polityków stał się niestety Teatr Nowy im. Dejmka i musi on po raz kolejny odbudowywać się od zera. Już jednak widać, że znowu staje się teatrem "szukającym", może w ciągu kilku lat uda się również odbudować jego zespół, za niezwykle wartościowe należy uznać działania okołosceniczne, a spotkania w Małej Literackiej to już ważne okazje do spotkań środowiska określanego tak dziś pomiatanym słowem "inteligencja". Oby Nowy zaczął się mozolnie