"W pracowni jesteśmy w stanie zrobić wszystko. W sprawie cudów, proszę zgłosić się do Boga" - głosił kiedyś napis w Baju Pomorskim. Magia teatru niewiele zna barier. Zaglądamy za kulisy toruńskich teatrów, w kilka miejsc, gdzie rodzą się wszystkie spektakle - pisze Tomasz Bielicki w Nowościach.
- Mieliśmy zlecenie na pociąg jeżdżący po rondzie kapelusza. Możliwe? Oczywiście, że tak. Jak to zrobić, aby pociąg nie spadł, kiedy aktor się schyli? Przymocowaliśmy go na stałe do obracającego się ronda. Przy odpowiedniej charakteryzacji nikt się tego wybiegu nie domyślił - opowiada konstruktor Andrzej Pietrzak. Od 22 lat pracuje w Teatrze Baj Pomorski i jak mówią jego koledzy, nie ma scenografii czy kostiumu, któremu nie dałby rady sprostać. - Dostaję projekt i patrzę. Szukam problemu. Jest! Głowa osadzona dość nisko, a więc musi być garb. Zaczyna się kombinowanie. Jak go zrobić, aby nie sparaliżować ruchów aktora. Biorę kawałek gąbki, podcinam... Jest. Nie gra? Znów podcinam - opowiada. - Brakuje małego kapelusza. Zrobić czy kupić? Znajdujemy przez internet. Nasza praca przypomina układanie klocków Lego. Najlepszy jest początek i koniec. Ciało i ozdoby na lalkach zawsze są nasze, ale dopiero aktor daje im duszę i życie. W Teatrze