Logo
12.03.2011 Wersja do druku

Nasza kultura się tuła, sufit spada jej na biurka

- Pomysłów, gdzie ma się płocka kultura podziać, było potem mnóstwo. Był np. projekt, żeby stworzyć wielki kompleks w dawnej drukarni akcydensowej. To wspaniałe miejsce, z klimatem, mogłoby powstać tam coś w rodzaju warszawskiej fabryki Trzciny - mówi Waldemar Woźniak, p.o. szef POKiS-u.

Zaczęło się do rozmowy z pewną miłośniczką jazzu, która w sobotę była w Płockim Ośrodku Kultury i Sztuki na koncercie Adama Pierończyka, jazzowego saksofonisty. Koncert był wspaniały - mówiła - tylko to miejsce... Sam Pierończyk miał skomentować, że "sala kameralna jest jak jego salon". O małej salce przy Tumskiej 9, a potem - jak się okazało - o problemach lokalowych płockiej kultury w ogóle - rozmawiamy z aktualnym dowodzącym POKiS-em. Milena Orłowska: - Sala Płockiego Ośrodka Kultury i Sztuki trochę nam... zdziadziała. Klimatyzacji nie ma, na podłodze wiekowy parkiet, w oknach brązowe zasłony... Może te koncerty robić gdzie indziej? W teatrze? W muzeum? Waldemar Woźniak: - No faktycznie, sala wymaga remontu. Ale przenosiny... Chodzi o to, że nasza sala to już legenda. Muzycy tak naprawdę ją uwielbiają. Mówią, że to jedyne takie miejsce do grania jazzu. Tomasz Stańko przyjeżdżał do nas ogrywać swoje projekty i słuchać,

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nasza kultura się tuła, sufit spada jej na biurka

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza Płock online

Autor:

Milena Orłowska

Data:

12.03.2011