Logo
11.03.2011 Wersja do druku

Sprawca ze smyczy zerwany

- Od zawsze chciałem grać w dramacie, a że po studiach nie dostałem szesnastu propozycji, sam musiałem swoją drogę do dramatu znaleźć. Ta droga wiodła przez Capitol, gdzie przy okazji, dzięki Wojtkowi Kościelniakowi, nauczyłem się interpretacji piosenki, zacząłem czuć ten gatunek - mówi BARTOSZ PORCZYK, aktor Teatru Polskiego we Wrocławiu.

Kij czy marchewka? - Kij. Wziął Pan udział w, mówiąc delikatnie, kiepskim filmie "Och, Karol 2", w dodatku w jednej z najbardziej żenujących scen, która trwa zaledwie kilkanaście sekund. Poco? - Hm, co mogę powiedzieć... Niech się Pan broni. - Nie mam zamiaru. Względem siebie jestem czysty - każdą pracę, którą wykonuję, staram się wykonywać rzetelnie, niezależnie, czy to teatr, serial, czy kino. Reżyserzy nie obsadzają mnie zbyt często w filmach - nie wiem, czy dlatego, że nie jestem dość dobrym aktorem, czy dlatego, że mieszkam we Wrocławiu i przez to nie mają okazji oglądać mnie na co dzień w teatrze - a muszę z czegoś żyć. Zresztą, w ten sposób zarabiam na własne projekty. Taka jest cena. Wysoka. Aż przykro na tę Pana rolę w "Karolu" patrzeć. Panu też było przykro? - Cóż, nie jest to spełnienie moich marzeń. Dobrze, że przynajmniej teraz je Pan spełnia - w kwietniu ukaże się Pana debiutancki krążek. "Ni

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Pan ma głos, Panie Bartku!

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Gazeta Wrocławska nr 58 online

Autor:

Justyna Kościelna

Data:

11.03.2011