Logo
11.03.2011 Wersja do druku

My, aktorzy, bywamy śmieszni do łez

Dyrektor Maciej Nowak... Właściwie to nawet mogłabym z nim na serio związać swoje życie, gdyby tak dużo nie jadł! Nie starczyłoby na niego mojej emerytury! Ale miewał bardzo szalone pomysły, a ja lubię ludzi z fantazją. Wzięłam z nim ślub, całkiem osobisty, którego sama nam udzieliłam - anegdoty Lucyny Legut z życia Teatru Wybrzeże, po śmierci aktorki i malarki, przypomina Gabriela Pewińska z Polski Dziennika Bałtyckiego.

Lucyna Legut, aktorka, zmarła kilka dni temu w wieku 85 lat. Słynęła z ogromnego poczucia humoru. Rozśmieszała nas anegdotami z życia teatru Wybrzeże. Niektóre z nich przypomina Gabriela Pewińska. Gdy sobie wspominam dawne życie teatralne, to wydaje mi się, że składało się ono wyłącznie z bankietów - opowiadała artystka. - Piło się tęgo, zagryzając kiszonym ogórkiem. Pamiętam, gdy w czasie jednego z bankietów Jaga Gibczyńska utrudziła w tańcu stopy, zdecydowaliśmy, aby je wymoczyła, dla ulgi, w rondelku, w którym bufetowa teatralna Michasia odgrzewała dla nas parówki. Nad ranem poszliśmy trzeźwieć na molo, gdzie rybacy już siedzieli z wędkami. Jeden z nich otworzył pudełko z przynętą i, żartowniś, zaproponował nam poczęstunek. Jaga dorwała się do tych glist, aż wściekły rybak wyrwał jej pudełko z ręki, aby mu nie zjadła całej przynęty. Po każdym spektaklu Kira Pepłowska, ja i Leszek Ostrowski wpadaliśmy na pięćdziesi�

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

My, aktorzy, bywamy śmieszni do łez

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Dziennik Bałtycki nr 58

Autor:

zebrała Gabriela Pewińska

Data:

11.03.2011