Nie da się nie zauważyć, że nasze Warszawę szpecą reklamami również instytucje kultury. Czy się tego nie wstydzą? Przodują w tym procederze teatry.
Oto pięciu największych naszym zdaniem szkodników, którzy z premedytacją zaśmiecają stolicę reklamami. Wystarczy w słoneczny dzień przejść się przez centrum naszego stołecznego miasta, żeby zrozumieć, jaki horror nam fundują. Pani prezydent udaje, że tego nie widzi, bo dla niej liczą się złotówki w budżecie miasta. Gdy pojawia się temat wielkoformatowych reklam, rozkłada ręce, argumentując, że to Sejm powinien zmienić ustawę. A kto ma to niby zrobić, jak nie rządząca PO?! Rozczarowani postawą władz sami wskazujemy palcem. Przykłady obywatelskich buntów inicjowanych na portalach społecznościowych pokazują, że i ta metoda bywa skuteczna. Żeby zawstydzić i uświadomić, że to nie reklamę sobie ci ludzie, instytucje i firmy fundują, ale antyreklamę. Szpecąc miasto, zamiast nowych klientów zyskują nowych wrogów. Ta piątka to oczywiście zaledwie wierzchołek góry lodowej. 1. PKP, spółka Dworzec Polski To się w głowie nie mi