- Jeśli ktoś zapowiada, że będzie pracował jak Grotowski, od razu zupełnie inaczej to brzmi. Z najbardziej ambitnych projektów zazwyczaj wychodzi więcej bzdur niż wartościowych dokonań - rozmowa z Tomaszem Rodowiczem z Teatru Chorea w Gazecie Wyborczej - Wrocław. Jutro 12. rocznica śmierci Jerzego Grotowskiego.
Z legendą maga teatru próbuje zmierzyć się w spektaklu "Grotowski: Próba odwrotu" [na zdjęciu] Tomasz Rodowicz. Aktorka Laboratorium Maja Komorowska odradzała mu to. - Po spektaklu ktoś zapytał mnie: "Czy teraz powinienem sobie dać w mordę?" - mówi Rodowicz Ewa Orczykowska: We wspomnieniu o Grotowskim Jacek Dobrowolski pisze: "Był narcyzem o ogromnej potrzebie uznania adoracji i sławy". Czy rzeczywiście? Tomasz Rodowicz: Na pewno miał ku temu skłonności. Ale z drugiej strony całe życie bardzo nad sobą pracował. W pracy bywał bezwzględny, ale poza nią był otwartym i ciepłym człowiekiem. Z innej strony, o czym mało kto wie, niezwykle pomagał ludziom, z którymi współpracował. Potrafił słuchać, wejść w przestrzeń drugiej osoby: nieważne, czy to był menel, czy profesor. Narcyz tego nie potrafi. O tym mogą wiedzieć tylko ci, którzy znali go osobiście - To prawda, bo powszechna wiedza o Grotowskim jest na zerowym poziomie. Jeden