Logo
10.01.2011 Wersja do druku

Leszek Biały

Matejko namalował obraz pod długim tytułem: "Zabicie Leszka Białego w Gąsawie". Na płótnie nagi młodzieniec konno ucieka przed prześladowcami, którzy rzucają w niego oszczepami. Nigdy nie myślałem, że mógłbym zagrać Leszka, i to Białego. A tu w wigilijny poranek siedzę sobie na podłodze w kałuży krwi - pisze Andrzej Łapicki w Rzeczpospolitej.

Miejsce morderstwa dobrze wybrane - nagi człowiek w łaźni prosi się o cios litości. Nie myślę, aby ktoś się na mnie zaczaił, ale taką właśnie scenkę odegrałem dwa tygodnie temu. Dość wiarygodnie, jak sądzę. Obraz musi być jak zdjęcie reportera. Ostry. Najlepiej z przewagą szlachetnej krwi, choć u mistrza Jana bohater młodszy i jasny, jakby prześwietlony bezsensem ofiary. Tak zwykle wglądają męczennicy. A co by tu jeszcze zagrać z Matejki? Na przykład "Stańczyka udającego ból zębów" albo "Otrucie królowej Bony". Bardzo chętnie. Byłbym jeszcze wymarzonym modelem do "Studium głowy starca" albo posępnym "Janem Zamoyskim idącym obwieścić wyrok śmierci Zborowskiemu". Poza tym jest w malarstwie kryminalnym wiele scen łaziebnych. Choćby "Śmierć Marata" w wannie. A w życiu? Ja poślizgnąłem się, wchodząc pod prysznic. Kosiński udusił się w plastikowej torbie na głowie. Co prawda - trochę głupio odejść z napisem "nie dla idiotów",

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Leszek Biały

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita nr 5/08.01 (dodatek)

Autor:

Andrzej Łapicki

Data:

10.01.2011