Logo
16.12.2010 Wersja do druku

Aktor na rozdrożu

Sztuka aktorska wydaje się dziś polem zażartych działań wojennych. Nie pierwszy to moment w historii, kiedy nowe bezpardonowo walczy ze starym - pisze Jolanta Kowalska w Notatniku Teatralnym.

Dzieje teatru przynajmniej ostatniego stulecia odnotowały tyle trzęsień ziemi i zwrotów, dekretujących radykalne przemiany w sposobie działania aktora na scenie, że w ogłaszaniu kolejnych rewolucji należałoby zachować daleko idącą ostrożność. Mimo bowiem kolejnych wyroków na aktorstwo psychologiczne, mimo odsyłania do lamusa całego inwentarza środków warsztatu realistycznego i rozpraw, wieszczących śmierć postaci scenicznej, wszystkie te elementy staroświeckiego rynsztunku aktorskiego wciąż mają się nadspodziewanie dobrze. Może więc napięcie między starym i nowym to nie walka na śmierć i życie, lecz naturalny związek dialektyczny? Choćby dlatego, że nowatorzy i rewolucjoniści potrzebują starych dekoracji, by mieć co demolować. Potrzebują też tradycji, by mieć co dekonstruować. Można by więc uznać, że to, co postrzegamy jako konflikt, skonfliktowane wcale nie jest, lecz pozostaje ze sobą w twórczym - choć nieco zadziornym dialogu. C

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Aktor na rozdrożu

Źródło:

Materiał nadesłany

Notatnik Teatralny nr 60-61/2010*

Autor:

Jolanta Kowalska

Data:

16.12.2010