Beata Ścibakówna mówi nam, co w niej siedzi, o rymach swojej córeczki Helenki, jakie cukierki lubi Jan Englert. Z aktorką rozmawiała Grażyna Korzeniowska.
- W Jednym z wywiadów pani mąż, Jan Englert, utyskiwał, że pani nieokiełznana radość życia lekko przygasła. Coś się stało? - Nie, wciąż się uśmiecham. Tyle że teraz jestem matką, tzw. opiekunką domowego ogniska, mam więcej obowiązków. Czuję się odpowiedzialna za bliskich. Ale jest we mnie radość, może trochę inna. Bo inaczej cieszymy się mając lat 20, a inaczej - 30. Za kilka lat moje okazywanie radości pewnie znów zmieni barwę. - Pani mąż Jest introwertykiem. Pani też mówi, że nie Jest zbyt wylewna. Jak dwoje introwertyków okazuje sobie uczucia? - Ależ my nie jesteśmy introwertykami! Mąż po roli Mundka w serialu "Dom" był tak popularny, że nie mógł przejść ulicą. Wielu ludzi uznawało za honor klepnąć go w plecy i powiedzieć: - Cześć, Mundi! Spontaniczne objawy sympatii bywają uciążliwe, więc nieco zdystansował się do ludzi. Dla bliskich ma otwarte serce. Ja też nie jestem zamknięta. Chociaż nie ukrywam, że ki