Logo
1.12.2010 Wersja do druku

Dada: teatralne lata pomiędzy

Ciężko uchwycić specyfikę Teatru Dada, który od powstania wymykał się zaszufladkowaniu, zawsze sytuował się w nieokreślonej, płynnej przestrzeni pomiędzy pojęciami: pomiędzy teatrem dramatycznym i tańcem, offem i zawodowstwem, precyzyjną wizją sceniczną i radosną improwizacją, powagą i subtelnym dowcipem - z okazji 18. urodzin grupy piszą Mirosław Baran i Magdalena Hajdysz w Gazecie Wyborczej - Trójmiasto.

Główną cechą twórczości grupy jest ironia. Co ważne: nie złośliwość, tylko lekki dystans do przede wszystkim samych siebie. Taka strategia swoje źródła ma w odwołaniu do ruchów awangardowych, obecnym już w pierwszym członie nazwy grupy. - Dada von Bzülöw od początku budził skrajne emocje i różnorodne skojarzenia - opowiada Bzdyl. - Nasza nazwa ciągle wywołuje masę wątpliwości. Bo czy ktoś "rozsądny" może poważnie potraktować tę zbitkę słów? Od początku istnienia teatru zadawano pytanie, czy to ma coś wspólnego z dadaizmem. Odpowiadałem, że tak. - A te "umlauty" to jakieś niemieckie inklinacje? - Tak, ale dla Niemców brzmi to jakoś po turecku... Nazwa naszego teatru to pochwała niepowagi, to ucieczka od konieczności ścigania się z samym sobą i obowiązkiem podążania drogą na parnas. Na parnasie, albo też na wysublimowanej kanapie artystyczno-państwowej, tego rodzaju antypowaga budzi popłoch. Zwłaszcza, że polski teatr lubuje

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Dada: teatralne lata pomiędzy

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza Trójmiasto online - dodatek Sztorm/25.11.

Autor:

Mirosław Baran, Magdalena Hajdysz

Data:

01.12.2010