Logo
12.11.2010 Wersja do druku

Aktorzy ze słów wyzwoleni

Rok 1956, pierwsza niedziela listopada. Zaskoczeni teatromani i nie mniej zaskoczeni krytycy oglądają pierwsze etiudy sygnowane nazwiskiem Henryka Tomaszewskiego. Skąd ta konsternacja? Ano stąd, że artysta zaproponował coś, czego w polskim teatrze jeszcze nie było - o Wrocławskim Teatrze Pantomimy i jego twórcy pisze Justyna Kościelna.

Tomaszewski - artysta - nie chadzał na skróty. Nigdy. Gdy w 1949 roku, jeszcze jako tancerz Opery Wrocławskiej, szykował się do pokazania suity baletowej Paw i dziewczyna skomponowanej przez Tadeusza Szeligowskiego specjalnie dla niego, dwa tygodnie spędził we wrocławskim zoo przed wybiegiem pawi. Dumne ptaszyska okazały się świetnymi nauczycielami, a on pojętnym uczniem - dedykowaną mu partię wykonał wyśmienicie, mimo że warsztatowo nie dorównywał mistrzom. Henio tańczył głównie rękoma. Miał ręce takie, jakich nie ma nikt na świecie. Jak węże. (...) To był talent niebywały i nie ma takiego drugiego. (...). To, corobił, było jego, nie na-uczone, tylko jego. Wystawiono wiele baletów, w których grał pierwsze partie, nadzwyczajnie, niepowtarzalnie, nikt po nim tak tego nie zagrał - mówiła po latach Małgorzacie Bruder Henryka Stankiewiczówna, primabalerina, która ściągnęła tancerza z rodzinnego Poznania na Dolny Śląsk. Tomaszewski był wy

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Aktorzy ze słów wyzwoleni

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Gazeta Wrocławska nr 264 - dodatek

Autor:

Justyna Kościelna

Data:

12.11.2010