Prochy zmarłej w czerwcu aktorki Elżbiety Czyżewskiej spoczęły wczoraj w Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach Wojskowych.
Jedną z najpopularniejszych polskich aktorek lat 60. pożegnali rodzina, przyjaciele, aktorzy. Na pogrzebie byli m.in. Janusz Głowacki, Daniel Olbrychski, Andrzej Mitan, Joanna Szczepkowska, dyrektor Instytutu im. Adama Mickiewicza Paweł Potoroczyn. Prochy aktorki złożono w Alei Zasłużonych, w pobliżu grobów Jerzego Grzegorzewskiego i Tadeusza Łomnickiego. Aktorka pochowana została w obrządku katolickim, ale nad jej grobem judaistyczną modlitwę odmówił Konstanty Gebert. Zrobił to na prośbę rodziny zmarłej, której w pewnym okresie życia religia judaistyczna była bardzo bliska. - Halina Mikołajska mówiła o Elżbiecie Czyżewskiej, że jest "samoswoja", wymyśliła takie słowo, bo oryginalność w tym wypadku to było za mało, żeby podkreślić odrębność Eli. Jej obecność na ekranach a także w opowieściach i anegdotach była zawsze ożywcza. Wprowadzała niebywale dużo życia, nie tylko do swoich postaci, ale też na co dzień emanowała życiem