W Gliwicach Noc Teatrów trwała aż trzy wieczory i noce dlaczego bo tylu atrakcji nie dało się zmieścić podczas jednego wieczoru. Prolog był w piątek a epilog w niedzielę a na widowni pojawiała się fantastyczna publiczność - relacjonują dziennikarze Gazety Wyborczej-Katowice.
Zaczęło się od podróży na rajskie wyspy. Publiczność Gliwickiego Teatru Muzycznego przywitali aktorzy przystrojeni w przepiękne lei z egzotycznych kwiatów. "Kwiat Hawaii" to rzadko pojawiająca się na polskich scenach operetka w dwóch aktach, widowisko pełne energii i koloru. Widzów szczególnie zachwyciła scenografia i i wyszukane kostiumy. Prawdziwą perełką była specjalna edycja Krakowskiego Salonu Poezji. To było LII spotkanie z poezją i prozą w Gliwicach. - Pięć lat temu do Gliwic, w Ruiny Teatru Miejskiego, przenieśliśmy ideę salonu poezji Anny Dymnej. Początkowo spotkania miały charakter kameralny, a dziś musimy je organizować na dużej scenie, bo jest aż tylu chętnych - mówił dumny dyrektor GTM-u Paweł Gabara. Tym razem powędrowaliśmy za Odysem trzy tysiące lat wstecz. Na scenie pojawił się Jerzy Trela wraz ze swoimi utalentowanymi studentami. Wspólnie zaprezentowali heksametr Homera. Wybitny krakowski aktor wystąpił w mieście nie po