"Czerwony kapturek, kichawka i Gburek" w reż. Anny Proszkowskiej we Wrocławskim Teatrze Lalek. Ocenia Leszek Pułka.
Zapowiadałem, że "Czerwony kapturek, kichawka i Gburek" w inscenizacji Anny Proszkowskiej to próba zmierzenia się z tradycją. Reżyserka tę próbę wygrała. Maleńcy widzowie - niekoniecznie. "Czerwonego Kapturka, kichawkę i Gburka" napisała Agnieszka Zaskórska. Od pierwszego do ostatniego słowa, piosenki czy żarciku w kolorowym programie dorośli odbierają niezwykle barwny spektakl jako grę z baśniową tradycją. Hania, tytułowa bohaterka, zamieniła kapturek na charakterystyczną dla raperów czapeczkę z daszkiem. Wilk jest byłym psem policyjnym. Babcia włącza się w akcję "Cała Polska czyta dzieciom". Wszystko utrzymane w znakomitym tempie, kolorach, formach do chwili, gdy wilczur Gburek zaczyna swój jednoznacznie seksualny monolog pod adresem skulonej ze strachu dziewczynki, która zabłądziła, idąc do babci. Lubieżne sytuacje W przedszkolach podczas leżakowania Freuda raczej się dzieciom nie czyta. I przyznam, że nie chciałbym, aby jakikolwi