Radosne Inferno

Trzeba niezłej odwagi, żeby festiwal teatralny nazwać Boska Komedia. Ale nie popełnimy błędu, nazywając teatr sam w sobie boską komedią właśnie... Komediantami nazywano kiedyś aktorów i nie zawsze było to określenie obelżywe. A że teatr jest sztuką boską, wiadomo co najmniej od greckich bachanaliów poświęconych bogu Dionizosowi; to z nich wywodzi się późniejsza sztuka teatru, przynajmniej w naszej stronie świata. A trzecia edycja krakowskiej Boskiej Komedii będzie miała sporo z bachanaliami wspólnego - pisze Tadeusz Nyczek w Przekroju.

«Inicjatorem przedsięwzięcia odbywającego się w ramach wielogatunkowego festiwalu 6 Zmysłów (pod egidą Krakowskiego Biura Festiwalowego) jest od początku Bartosz Szydłowski dyrektorujący nowohuckiej Łaźni Nowej. Pierwsza edycja, z 2008 roku, była wielkim sukcesem. Gdyby nie to, drugiej zapewne by nie było, przyszedł kryzys i z pieniędzmi było krucho. Ale się znalazły, choć mniejsze; te same będą w tym roku, ledwie dwa miliony. Boska to przede wszystkim platforma przeglądowa tego, co aktualnie w polskim teatrze najlepsze, najżywsze, najciekawsze. Ale jest i część międzynarodowa - mówi Szydłowski w trakcie zbierania się do wyjazdu do Sao Paulo w Brazylii, żeby obejrzeć zestaw propozycji Teatro Oficina. - To zarówno zespół tworzący spektakle, jak i komuna teatralna. Występują w salach i na ulicach, prowokują żywiołową cielesnością, sztuką bardziej zmysłów niż intelektu. Wespół z Łaźnią Nową i słynnym włoskim laboratorium teatralnym z Pontedery, któremu kiedyś ton nadawał Jerzy Grotowski, wciągną widzów w krąg swoich działań scenicznych i pozateatralnych.

- A główny zrąb konkursowy imprezy - dodaje zaraz Szydłowski - tradycyjnie zwany Inferno (wciąż kłania się Dante), to siedem polskich spektakli, które w rankingu czołowych krytyków uzyskały najwięcej głosów. Trzy pozostałe przedstawienia wybieramy sami. Zobaczycie zatem między innymi warszawski zestaw: "Personę. Ciało Simone" Krystiana Lupy z Dramatycznego, "Tango" Jerzego Jarockiego z Narodowego i "Lipiec" Igora Wyrypajewa z Teatru Na Woli, szczecińską "Migrenę" Anny Augustynowicz, opolską - uwaga! - lalkową "Iwonę księżniczkę Burgunda" Mariana Pecki i z tegoż Opola "Odyseję" Krzysztofa Garbaczewskiego, bydgoską "Babel" Mai Kleczewskiej, "Był sobie Andrzej, Andrzej, Andrzej i Andrzej" Strzępki/Demirskiego z Wałbrzycha. Prawdopodobnie będzie też "Opis obyczajów III" Mikołaja Grabowskiego i być może "Wesele hrabiego Orgaza" Jana Klaty ze Starego. Myślimy też o zaproszeniu Krzysztofa Warlikowskiego z "Końcem", którego co prawda nikt jeszcze nie widział (premiera z końcem września).

Na drugą część Boskiej, Purgatorium, złożą się spektakle reżyserów młodych, ale już ze znaczącym dorobkiem: - Agnieszki Korczakowskiej, Wiktora Rubina, Weroniki Szczawińskiej, Piotra Ratajczaka. - Może jeszcze kogoś, zobaczymy - mówi Szydłowski.

Czym jest Boska Komedia? Przede wszystkim intelektualno-artystyczną ofertą dla tak zwanego świata. Międzynarodowe jury zapozna się z najciekawszymi produkcjami polskiej sceny - od spektakli tuzów po dzieła twórców wchodzących na rynek. A że składa się z ludzi wpływowych, może zaprotegują ten czy ów spektakl europejskiej publiczności, zaproszą na jakiś znaczący festiwal, indywidualne gościnne występy.

BOSKA KOMEDIA

Festiwal Teatralny Boska Komedia, Kraków, 2-12 XII,»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego