Wraz z premierą "Nie-Boskiej komedii" w reżyserii Jerzego Grzegorzewskiego pojawiły się ulga i niepokój: ulga, bo powstało przedstawienie piękne i szczególnie nasycone emocjonalnie; niepokój, bo przy okazji premiery Grzegorzewski oznajmił dziennikarzom, iż zamierza zrezygnować z dyrekcji Teatru Narodowego. Nie wiem, czy podchwycona przez prasę wypowiedź Grzegorzewskiego była wyrazem jego przemyślanej decyzji, czy chwilowego nastroju. Jasne, że wolałbym to drugie; gdyby zaś miał zachodzić pierwszy przypadek, to już nie o niepokoju należałoby mówić, lecz o katastrofie. Tak właśnie myślę: gdyby Jerzy Grzegorzewski rzeczywiście odszedł z Teatru Narodowego, byłaby to katastrofa rujnująca polski teatr. Jest dziś w nim Grzegorzewski artystą największym. l właśnie artystą - artystą teatru, a nie tylko reżyserem. Reżyserów znalazłoby się w kraju paru o niewątpliwym talencie i wielkich osiągnięciach. Ale poza Grzegorzewskim nie widzę nikogo, kto
Tytuł oryginalny
Przypisy do "Nie-Boskiej komedii"
Źródło:
Materiał nadesłany
Teatr nr 7/8