Mimo oburzającej insynuacji na ostatniej stronie okładki, że "skończyła życie jako osamotniona paranoiczka" (za którą wydawnictwo Świat Książki powinno się wstydzić), w końcu jednak uległem urokowi tej opowieści. Balansuje ona na granicy prawdy, ale została stworzona z dużym talentem i poczuciem przynależności do swoistej sekty Marii Callas - o książce "Zbyt dumna, zbyt krucha - Powieść o Marii Callas" Alfonso Signoriniego pisze Sławomir Pietras w Tygodniku Angora.
Przeszedłem bramkę na lotnisku Okęcie, aby polecieć do Mediolanu z grupą polskich melomanów, których agencja Grand Tour zaprosiła na 88. festiwal w Arena di Verona. W tym roku cały repertuar został poświęcony twórczości Franca Zeffirellego. W jego reżyserii i scenografii zaplanowano Turandot, Aide, Madama Butterfly, Carmen, i Trubadura. Przed odlotem wstąpiłem do lotniskowej księgarni i co widzę? "Zbyt dumna, zbyt krucha - Powieść o Marii Callas". Na tę właśnie podróż lektura wprost wyśmienita. Napisał ją Alfonso Signorini, włoski dziennikarz i wybitny znawca opery. Już w samolocie zacząłem mieć co do tego pewne wątpliwości. Mimo dobrego tłumaczenia Anny Osmólskiej-Mętrak i konsultacji muzykologicznej Mariusza Gradowskiego, córka Toscaniniego, Wally, została przedstawiona jako mężczyzna, a rzymski prokonsul Polione z Normy uparcie nazywany jest Polio. Szereg detali biograficznych to zwykła niedokładność lub nietrzymająca się faktów lice