Smutne 5 minut Poznania, których mogłoby nie być

Poznań ma ostatnio złą passę i prasę. Już dawno o Poznaniu nie słyszałem tylu uszczypliwych opinii. Chodzi o nasze życie publiczne. O całą serię wydarzeń, które obserwowane z boku, okrywają nas śmiesznością i wstydem - pisze w Gazecie Wyborczej - Poznań prof. Waldemar Łazuga, kierownik Zakładu Myśli i Kultury Politycznej UAM, prezes Fundacji Obywatelskiej "Bazar.

«Nasi posłowie nie należą do najbardziej widocznych w kraju. Bije nas pod tym względem Wrocław, bije ostatnio Szczecin. Do Gdańska czy Krakowa mamy szmat drogi. Z Lublina pochodzą Gilowska i Palikot.

Palikotów w zasadzie jest dwóch. Jeden kojarzy się wielu z gadżetami, wygłupami, brakiem poczucia taktu i happeningiem nie zawsze w dobrym guście. Drugi daje komentarze, analizy i diagnozy, z którymi można się nie zgadzać, ale którym nie można odmówić inteligencji. Pierwszy Palikot gatunkowo przypomina nieco wczesnego Janusza Korwin-Mikke. Drugi - tych nielicznych polityków, od których zaczyna się ruch myśli, dyskusja i spór.

Filip Kaczmarek należy do najlepszych naszych posłów. Ma porządne wykształcenie uniwersyteckie i ogromne doświadczenie polityczne. Zakładał kiedyś Kongres Liberalno-Demokratyczny, był u narodzin PO i napisał doktorat z liberalizmu. Znam go od czasów studiów. Długo mógłbym mówić o jego zaletach. Wszystkiego więc mógłbym się spodziewać tylko nie tego, że Kaczmarek zechce wyrzucać "za poglądy". Że nie zmiażdży ich, nie ośmieszy, nie przygwoździ Palikota do podłogi, tylko przyleci z Brukseli i oświadczy, że "Palikot musi odejść". Bo w Brukseli podobno z czegoś tam nasz poseł musiał się tłumaczyć.

Poznań z tego powodu miał w telewizji swoje pięć minut. Wolałbym, żeby nie miał.

Na mapie kulturalnej kraju nasze miasto potęgą nie jest. Z kulturą w każdym razie raczej się nie kojarzy. Mamy wiele pierwszorzędnych atutów (Wycichowską, Duczmal, Musierowicz, konkursy skrzypcowe, Maltę, Browar i kilka innych), ale sprzedajemy je słabo. Próbujemy się na tym polu podciągać - ostatnio nie bez pewnych sukcesów.

Artyści to ludzie wrażliwi i łatwo ich zranić. Kto w mieście zajmuje się kulturą, powinien znać to środowisko także i od tej strony. Bez wolności artyści przestają oddychać. Na co dzień są często nieznośni. Taki zawód.

Prezydent Hinc ma doktorat z pedagogiki i doświadczenie radnego. Należy do ciekawszych polityków młodszego pokolenia. Co go skłoniło do tak niefortunnej rozmowy z szefową Ósemek? Co sprawiło, że następnie, zamiast od razu przyznać się do błędu, brnął dalej, aż wywołał ów nieszczęsny list - poznańską odmianę słynnego: "Przy Tobie, Najjaśniejszy Panie, stoimy i stać chcemy"? Jego sygnatariusze to ludzie w większości zasłużeni, którzy z niejednego pieca chleb jedli. Co ich skłoniło, żeby taki list podpisać? Nie przeczuli, że z zapachem metropolii niewiele to ma wspólnego?

Poznań z tego powodu miał w mediach kolejne pięć minut. Wolałbym, żeby nie miał.

* Prof. Waldemar Łazuga, kierownik Zakładu Myśli i Kultury Politycznej UAM, prezes Fundacji Obywatelskiej "Bazar"»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego